jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wywiady

Biskup liturgista: poniekąd... terrorysta.

Wywiad z J.E. ks. biskupem Stefanem Cichym - byłym biskupem pomocniczym archidiecezji katowickiej, a od marca tego roku powołanym przez Jana Pawła II Ordynariuszem diecezji legnickiej, uznanym autorytetem w dziedzinie liturgiki; przewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

ks. bp Stefan Cichy Szczęść Boże! Co najmilej wspomina ksiądz biskup ze swojego okresu bycia ministrantem?

Spośród wielu spraw, które dobrze wspominam z tamtych czasów są na pewno rekolekcje ministranckie w Kokoszycach, gdzie byłem w spowiedzi u śp. ks. biskupa Adamskiego, a także Pielgrzymki do Piekar. Wyjeżdżaliśmy na nie zawsze w strojach ministranckich. Trzeba dodać, że w mojej parafii w ówczesnych czasach nie było formacji starszych ministrantów; ja służyłem tylko w podstawówce.

Jaką najdziwniejszą lub najśmieszniejszą sytuację pamięta ksiądz biskup z okresu ministrantury?

Starsi ode mnie koledzy często popisywali się przed młodszymi przy przenoszeniu Mszału, który był umieszczony na drewnianym pulpicie. Aby nie spadł należało go chwycić od tyłu, starsi ministranci udowadniali nam swoją "wyższość" niosąc go w sposób bardziej ryzykowny - trzymając go od dołu. Ja także chciałem się pochwalić tą "umiejętnością", lecz Mszał mi spadł na posadzkę i to podczas niedzielnej Mszy świętej.

Czy wielkie zafascynowanie liturgią miało miejsce, kiedy ks. biskup był już ministrantem czy dopiero po święceniach kapłańskich?

Tak, już jako ministrant zafascynowałem się liturgiką: mój ksiądz proboszcz podarował mi książeczkę o Eucharystii pt. "Największy skarb", która mnie zainteresowała. Często korzystałem także z łacińsko-polskiego mszalika autorstwa ks. Rudolfa Tomanka oraz z łacińsko-niemieckiego mszalika Schotta.

Czy nie ma ksiądz biskup problemów z pewnym "puryzmem liturgicznym"?

Osobiście nie, lecz czasem spotykałem się z taka postawą. Najważniejsze winne być nie same gesty, ale to, co się za nimi kryje - nasza wiara. Sfera techniki liturgicznej jest niejako odzwierciedleniem tego, co przeżywamy wewnątrz podczas liturgii. Osobiście w tych kwestiach jestem stanowczy (ks. biskup przypomniał znane już odwiedzającym naszą stronę powiedzenie:) "Różnica miedzy liturgistą, a terrorystą jest jedna: z terrorystą można negocjować...".

Jaką postawę winni przyjmować wyznaczeni w parafiach animatorzy liturgiczni: bronić za wszelka cenę przepisów czy raczej interpretować je i adaptować do "tradycji parafialnej"?

Należy przestrzegać podanych i zatwierdzonych zasad, aby nie dochodziło do swego rodzaju samowoli. Przepisy są różnie interpretowane; w różnych parafiach odmiennie wykonuje się poszczególne funkcje, często niezgodnie z normami. Tak na przykład w nowych przepisach jasno i wyraźnie napisane jest, że wierni klęczą już na epiklezę (modlitwa do Ducha Świętego przed konsekracją o uświęcenie darów ofiarnych - przyp. aut.), zaś wstają na aklamację po przeistoczeniu: po znaku dzwonka, który dawać powinien ministrant. Nie należy kontynuować złych zwyczajów w parafii. Trzeba jednak dodać, że czasem istnieją różne możliwości w sprawowaniu liturgii - są pewne sytuacje "albo-albo". Można np. przy ukazaniu hostii (na słowa "Oto baranek Boży, który gładzi grzechy świata..." - przyp. aut.) trzymać ją uniesioną nad kielichem lub nad pateną. Obie możliwości są prawidłowe. Animatorzy liturgiczni powinni także nauczać i uświadamiać swych ministrantów o pięknie liturgii.

Czy należałoby zatem ujednolicić przepisy liturgiczne?

Dąży się do tego, lecz tak jak wspomniałem, pozostawiono pewien wybór co do interpretacji pewnych kwestii liturgicznych. Należy on do sprawującego liturgię kapłana, bezpośrednio zaś za jej "czystość" i prawidłowość w parafii odpowiada ks. proboszcz, a odgórnie w diecezji - ks. biskup. Na przykład w różny sposób można dokonywać przekazania znaku pokoju: przez podanie ręki, ukłon czy inne gesty - odmienne mogą być też wypowiadane wówczas słowa. W różnych parafiach wygląda to niestety inaczej.

Czy uważa ks. biskup, że w sprawowaniu Eucharystii dzisiejszych czasów nie ma już uchybień, że osiągnęło ono pewne optimum?

Oczywiście praktyka wygląda często zupełnie inaczej niż teoria. Pewne sprawy są dobrze dopracowane. Z kolei samo sprawowanie Eucharystii trochę się zmienia, jednak jej istota pozostaje niezmienna, stała. Można powiedzieć, że dokonuje się w miarę potrzeb nieznacznych doszlifowań tego diamentu, jakim jest Eucharystia . Dodaje się nowe śpiewy do wyboru czy też w miarę ustanawiania nowych świętych - nowe modlitwy. Rzecz jasna Msza święta przez wieki ewoluowała; kiedyś np. przez długie wieki zabrakło w niej modlitwy powszechnej. Tak, potrzebne zmiany się dokonują: są to jednak na ogół drobiazgi.

Czy w kształcie Mszy świętej przewiduje się jakieś zasadnicze zmiany?

Prawdopodobnie istotnych zmian nie będzie w najbliższym czasie, lecz drobne korekty nie są wykluczone, zwłaszcza, jeżeli takie decyzje podejmuje synod biskupów, który odbywać się będzie w październiku br. a poświęcony będzie Eucharystii.

W nawiązaniu do liturgicznych zadań ks. biskupa: w jaki sposób możnaby "przyciągnąć" młodzież na Eucharystię; pokazać jej piękno tego daru? (oczywiście w zgodności z przepisami).

Cóż, myślę, że kluczowe jest uświadamianie młodzieży o wielkim darze i znaczeniu tego sakramentu, zwłaszcza na katechezie w szkole. Od tego trzeba zacząć. Eucharystia nie ejst jednym z darów Zbawiciela, ale darem największym.

Czy gdyby ks. biskup zauważył błędy w sprawowaniu liturgii u wyższego od siebie stopniem w hierarchii Kościoła kapłana, czy zwróciłby mu ks. biskup uwagę?

Tak oczywiście! Nierzadko zwracałem pewne uwagi księżom biskupom i prezbiterom...

Zdarza się często, że ludzie zwracają się do ks. biskupa w sprawach i problemach dotyczących liturgii?

Tak dosyć często księża pytają się mnie o przepisy i prawidłowości w ich posłudze. Czasem dziennie dostaję około 10 maili na ten temat. Poza tym współtworzę biuletyn Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów "Anamnesis" (mówi ks. biskup, prezentując mi czerwona okładkę 34 numeru tego periodyku), gdzie znajdują się pewne objaśnienia i komentarze dotyczące przepisów liturgicznych.

Czego będzie księdzu biskupowi najbardziej brakowało po opuszczeniu diecezji katowickiej?

Przede wszystkim będę trochę tęsknił za tym miejscem. Spędziłem tu 42 lat kapłaństwa i 6,5 roku jako biskup pomocniczy, więc trochę związałem się z tym miejscem i otoczeniem. Na pewno będzie mi brakowało ludzi, z którymi się na co dzień spotykałem, wiadomo, ze człowiek zżywa się ze swoimi współpracownikami i otoczeniem. Będę na pewno tęsknił za sanktuariami w Piekarach, Turzy i Pszowie.

Na koniec, czy mógłby ksiądz biskup dać ministrantom jakąś dobrą radę?

Chyba taką, żeby poznawali piękno i głębię liturgii, zwłaszcza Eucharystii, bo jest ona wielkim darem, a także to, aby wykonywali swoja posługę przy ołtarzu w jak najlepszy sposób.

Dziękujemy za udzielony wywiad.

Rozmawiali: Piotr Lewandowski i Marek Grzymowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl