jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

Owsiak wymięka

W sobotę 30 października o godz. 16:00 w katowickim klubie "Wysoki Zamek", prowadzonym przez chrześcijańską Wspólnotę Dobrego Pasterza, miało miejsce niecodzienne spotkanie. Gościem dnia była siostra Małgorzata Chmielewska, założycielka i prowadząca wspólnotę "Chleb Życia", pomagającą ludziom ciężko chorym, bezdomnym, pogrążonym w nałogach i wszystkim tych, których odrzuciło społeczeństwo. W spotkaniu miała zaszczyt uczestniczyć redakcja naszej strony (Piotr Lewandowski oraz Marek Grzymowski).

Najdroższy rachunek świata

Trwające ponad godzinę spotkanie z siostrą Chmielewską było swoistym rachunkiem sumienia, odnoszącym się do naszego stosunku i postępowania wobec ludzi dotkniętych kalectwem i biedą, o których zapomniało społeczeństwo. Zdałem sobie sprawę, jak mała i bezużyteczna wydaje się moja postawa wobec pomocy tej siostry i jej instytucji. Gość sobotniego spotkania próbował nas, jego uczestników, głównie członków WDP, Pomocy Maltańskiej i innych zainteresowanych, uwrażliwić na cierpienie naszych braci i przekonać, że są oni równie potrzebni, jak my. Siostra wyjaśniła nam, na czym polega ich rola; Chrystus mieszka w dwóch miejscach na Ziemi: w tradycji Kościoła (jej źródłem jest Eucharystia) oraz w ubogim człowieku. W nim to właśnie najpełniej możemy doświadczyć obecności naszego Pana, który mówi "Cokolwiek jednemu z tych braci uczyniliście - mnieście uczynili" (przyp. aut.).

"Największą wartością ubogich jest to, że nie mają oni
wartości - nie da się ich sprzedać, bo nikt ich nie kupi".



Niezwykły gość

Z opowiadania tej niezwykłej siostry zakonnej emanowała niespotykana we współczesnej rzeczywistości "Internetu i biznesu" (cyt. ze spotkania) osobista i głęboka relacja z biednymi i ciężko chorymi członkami Wspólnoty. Widać było niesamowite poświęcenie dla tej słusznej i ogromnie ciężkiej sprawy, z jednoczesnym zachowaniem dobrego humoru i kontaktowości ze słuchaczami. Cenne i uwydatniające wrażliwość były anegdotki dotyczące osób, którym pomaga siostra; były one przepełnione ciepłem i miłością do drugiego człowieka. Trudno bowiem w tak "zżerającej" czas i siły pracy nie zatracić samego siebie. Sama siostra Małgorzata wyjawiła nam, że moc i motywację do pomagania innym bierze nie z własnych przemyśleń, lecz z adoracji Najświętszego Sakramentu. Ponadto dowiedzieliśmy się, że siostra Chmielewska, jak i zapewne każdy z nas, ma swoistego proroka, który przypominana mu o tym, że trzeba go kochać. Czasami nasz gość, jak to opowiedział, miał rzadką chwilę życia prywatnego, ale dzieci ciągle dawały jej znać, że nadal potrzebują miłości.

"Solidarność i towarzyszenie biednym jest lepsze
niż litość, która może ich poniżać".

Jak pomagać?

Nasz gość uważa, że w pomocy biednym i opuszczonym ważniejsza i skuteczniejsza jest solidarność i wspieranie ich, niż litość, która może wywoływać u nich poczucie poniżenia. Jeśli ktoś jest "obdarowywany" przez pomagających jest w pewnym sensie upokarzany. Najlepszym rozwiązaniem jest więc równe traktowanie wszystkich we Wspólnocie i dzielenie się wszystkim.

Czym jest Wspólnota?

Jak sama nazwa wskazuje nie jest to dom opieki ani hospicjum, choć oczywiście wszystkie te funkcje są w tej instytucji realizowane. Jest to więc wspólnota (licząca od 80 do 100 mieszkańców, przyjmowanych bez względu na wyznanie i religię), gdzie pomagający jedzą, mieszkają i żyją wraz ze swoimi podopiecznymi, dzieląc się wszystkim tym, co razem wypracują i zrobią. Zatraca się więc granica miedzy personelem, a pacjentami, nieraz terminalnie chorymi, która występuje np. w szpitalach. Zadania więc zgadzają się z teoretycznym założeniem i sensem takiej grupy, jaki nakreśliła jego założycielka, siostra Małgorzata Chmielewska. Wspólnota ma swoja siedzibę w małej wiosce Zochcin w woj. Świętokrzyskim na ulicy... Potrzebnej 55. W roku 2003 otrzymała prestiżową nagrodę TOTUS za swoją charytatywną działalność.

Piorun w czaszkę...

Oczywiście moją, wywarło wrażenie, jakie pozostawiła we mnie ta niezwykła osobowość. Najbardziej zapadły mi w pamięci słowa, że wartość biednych ludzi polega na ich "niesprzedajności", na tym, że nie mają wartości ekonomicznej, dlatego też najbardziej potrafią miłować. Poza tym ciężko znaleźć coś, co było najistotniejszego w tym niezwykłym dla mnie spotkaniu. Całe ono było po prostu wspaniałe - siostrę Chmielewską zapamiętam jako osobę ponadprzeciętną, która nie boi się poświęcania swego życia dla ludzi odrzuconych przez ludzi, bezkompromisową w sprawach ubogich i chorych bliźnich.

An-am

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl