jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

Najważniejszy dzień życia!

Relacja z ustanowienia animatorów (19.11.2011)

foto: Tomasz Kawka

W sobotę 19 listopada 2011r. w Krypcie Katedry Chrystusa Króla w Katowicach odbyło się patronalne święto św. Tarsycjusza, patrona ministrantów

O godz. 10.30 rozpoczął się mini-dzień skupienia. Konferencję nt. budowania wspólnoty przez animatora wygłosił do nas dk. Piotr Lewandowski. Wcześniej mogliśmy uczcić relikwie św. Tarsycjusza, naszego patrona, znajdujące się na stałe w pobliskim Seminarium Duchownym. O godzinie 11.00 odbyła się uroczysta Msza Św. pod przewodnictwem ks. prał. Jerzego Palińskiego, rektora WŚSD. Liturgię od strony muzycznej animowała Diakonia Muzyczna DMAK (schola żeńsko-męska). Homilię wygłosił ks. Jerzy Paliński. Przyrównał nas do rycerzy Chrystusa, którzy mają walczyć w obronie wiary, strzec jej, ale również, będą prawdziwymi przyjaciółmi Chrystusa: głosić i zanosić innym.

Podczas tej Mszy Świętej włączono ministrantów do grona kandydatów na animatorów a 82 ministrantów-kandydatów po rocznej próbie włączono do grona animatorów Parafialnych Wspólnot Ministranckich. Ja również byłem w gronie tych 82 ministrantów, którzy przyjmowali krzyże. Przez cały rok czekałem na ten moment; oczywiście nie czekałem bezczynnie. Prowadziłem spotkania formacyjne dla ministrantów w parafii, wyjeżdżałem na rekolekcje, brałem udział w wielu uroczystościach czy to w parafii, czy na stopniu archidiecezjalnym. Tydzień przed ustanowieniem przeszedłem weryfikację. Kiedy nadszedł dzień ustanowienia bardzo się cieszyłem z tego, że mogę zostać pełnoprawnym animatorem. Przez cały rok zastanawiałem się czy na pewno mam nim zostać; ofiarowałem w tej intencji nie jedną Eucharystię, modlitwę. Jednak kiedy ksiądz J. Paliński założył krzyż na moją szyję wszystko się zmieniło. Chciało mi się płakać ze szczęścia. Poczułem w sercu takie ciepło i siłę do tego, aby służyć, aby być animatorem i służyć Bogu i innym ministrantom. Bo przecież animator to ten, który służy Bogu i innym. Uważam, że dzień 19 listopada był, jest i myślę, że zawsze będzie: najpiękniejszym dniem w życiu.

Za to, że Bóg posłał mnie do służby przy ołtarzu jako ministrant, za to, że pozwolił mi zostać animatorem. Za całą wspólnotę ministrantów: Chwała Panu

an. Robert Kluba
par. św. Wawrzyńca w Chorzowie


Świadectwa:


Jako świeżo „ukrzyżowany” animator chciałbym się podzielić moimi wrażeniami z ustanowienia oraz doświadczeniami z ostatnich dwunastu miesięcy.

Na ten dzień czekałem chyba od kiedy zostałem ministrantem. Przyglądałem się animatorowi, który mnie uczył służby i pewnego dnia stwierdziłem, że chciałbym być taki jak on, że i ja chciałbym przekazywać nasze wartości następnym pokoleniom ministrantów. Jeśli chodzi o samo ustanowienie; nie czułem się specjalnie podekscytowany. Ostatnią noc przespałem spokojnie. Nie drżały mi ręce. Jednak kiedy krzyż animatorski zawisnął na mojej szyi, poczułem nieswoistą radość. Zdałem sobie sprawę, że to jest początek końca, ostatni etap mojej posługi jako ministranta. I z wszystkich najtrudniejszy. Był to jednocześnie początek bycia animatorem. Może nie było łez, ale na pewno było wzruszenie oraz wewnętrzny pokój. Jakby zapewnienie Boga, że On da mi siły i wytrwałości do pracy z tymi, do których mnie posłał.

Mimo tego, że okres próby trwał tylko rok, to wiem, że ten czas był mi potrzebny. Musiałem dojrzeć do tej posługi jaką jest bycie animatorem. Udzielono mi zewsząd wielkiego kredytu zaufania, który teraz będę musiał cały czas spłacać. I sądzę, że tutaj odsetki wzbogacą nie tylko moich ministrantów, ale również mnie samego. Mówiąc „odsetki” mam na myśli jeszcze żywsze zaangażowanie i pracę na rzecz mojej wspólnoty ministranckiej. Przez ten miniony rok formowałem się na różne sposoby. Korzystałem nie tylko z propozycji naszego Duszpasterstwa, choć one stanowiły jakby trzon mojego rozwoju duchowego. Rekolekcje były punktem, gdzie mogłem „zaczerpnąć powietrza” i spotkać się ze wspaniałymi ludźmi. Diakonia Modlitwy uczyła mnie i dalej uczy wierności oraz sumienności nie tylko w modlitwie, ale także w życiu codziennym. Za to wszystko jestem bardzo wdzięczny Panu Bogu i ludziom, których spotkałem na tej mojej drodze rocznej formacji kandydata.

Wiele się zmieniło przez ten rok. Czuję, że przez ten czas bardzo zbliżyłem się do Chrystusa, teraz śmiało mogę to wyznać, powtarzając za św. Tomaszem: „ Pan mój i Bóg mój”. Mam nadzieję i zamiar jeszcze bardziej się rozwinąć i nie poprzestawać na tym, co już wypracowałem. Bycie animatorem? Polecam!!!

Króluj nam Chryste!

an. Kamil Pyta
par. ś
w. Michała Archanioła w Michałkowicach


Cała uroczystość miała dla mnie osobiście charakter bardzo podniosły. Cechowało ją duże poczucie wspólnoty oraz więzi pomiędzy nami - animatorami. Jeszcze przed Uroczystościami spotkałem kolegów-animatorów z rekolekcji wakacyjnych w Kalnej oraz z rekolekcji wielkopostnych w Chwałowicach, a także z jesiennego kursu. Była to dla mnie okazja do wymienienia poglądów, a także zwykłego porozmawiania. Widać tutaj również wspaniały wpływ tych Dni Skupienia na relacje między animatorami. Pomaga to zachować poczucie wspólnoty wśród nas wszystkich.

Jednak dla mnie osobiście najważniejszym momentem było nałożenie krzyży animatorskich, po złożeniu przez nas przyrzeczenia. Była to chwila niezwykle podniosła oraz poruszająca. Kryło się za tym zamknięcie roku próby, czyli pewnego etapu w moim życiu. Uważam także, że decyzja, że chce się być animatorem jest bardzo istotna dla młodych ludzi, szczególnie w tych ciężkich czasach. Sądzę, że jest to przejście na kolejny etap w rozwoju duchowym i należy pielęgnować tę piękną tradycję jaką jest coroczne ustanawianie animatorów, którzy później służą pomocą nie tylko ministrantom, ale także całym parafiom.

an. Wojciech Hanusek
par. NNMP w Orzeszu




© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl