jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

XVII Światowe Dni Młodzieży - wspomnienia

Jak zapewne wszyscy dobrze wiemy w Kanadzie w dniach 16-28 lipca 2002 roku odbyły się XVII Światowe Dni Młodzieży. Temu spotkaniu młodych z całego świata towarzyszyło hasło, które to Ojciec Święty Jan Paweł II zaproponował już w Rzymie w 2000 roku: "Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście światłem dla świata". Aby lepiej zrozumieć istotę tych spotkań nakreślę formę ich przebiegu.

Światowe Dni Młodzieży są podzielone na trzy etapy. Pierwszy z nich był czasem, w którym każdy młody człowiek chcący udać się na takiego rodzaju spotkanie z Ojcem Świętym był zobowiązany poświęcić go na medytację, rozważania i studium historii kraju, do którego w przyszłości chciał się udać. Etap ten trwał od momentu zakończenia poprzednich ŚDM w Rzymie, w Roku Jubileuszowym, aż do 16 lipca 2002.

Część druga odbyła się już na miejscu. Każda grupa, około czterdziestu osób, była przydzielona do danej parafii na terenie kilku diecezji Kanady... Tam spotykaliśmy się z polonią i młodzieżą kanadyjską. Braliśmy udział w programach pomocy społecznej przygotowanych specjalnie dla nas. Wieczorami spotykaliśmy się w kilkuosobowych grupach i dzieliliśmy się doświadczeniami zdobytymi w ciągu dnia... I tak było aż do dnia, w którym Ojciec Święty uroczyście rozpoczął trzeci etap XVII Światowych Dni Młodzieży, który opiszę bardziej dokładnie.

Każda większa grupa narodowa miała podczas pierwszych trzech dni, czyli od 23 do 25 lipca, katechezy tematyczne wygłaszane przez biskupów w swoich ojczystych językach. Moja grupa była przypisana do kościoła polonijnego pod wezwaniem św. Kazimierza. Katechezę dnia pierwszego o "soli ziemi" prowadził abp Józef Życiński, następną o młodzieży jako "światłości świata" głosił biskup pochodzący z naszej archidiecezji Wiktor Skworc. Sumienia nasze rozbudzał w czwartkowy poranek abp Szczepan Wesoły.

Punktem programu, który wyróżniał Polaków na tle innych narodowości, była Msza Polska. Sprawował ją dla Polonii i pielgrzymów przybyłych z Polski i całego świata ks. kard. Józef Glemp. Atmosfera podczas tego spotkania była niesamowita. Wszyscy pomimo upału i dość dużej wilgotności powietrza czuliśmy się jak u siebie w domu. Nawet posiłki były typowo polskie... Kiełbaska z musztardą i chlebem, a na kolację bigos z gorącą herbatą i to dla ponad dziesięciu tysięcy osób.

Chwilą zatrzymania się od gonitwy zwiedzania Kanady i momentem refleksji nad całym swoim dotychczasowym życiem był czas odprawiania Drogi Krzyżowej. Stacje tejże ustawione były na ulicach Toronto. Nie zabrakło oczywiście polskiego akcentu, a mianowicie rolę Maryi zagrała polka, a Chrystusa grał chłopak pochodzenia polskiego. Wszyscy uczestnicy rozważali Mękę Pańską gromadząc się przy specjalnie przygotowanych ekranach. Po zakończeniu Drogi Krzyżowej, jej uczestnicy wracali w ciszy i jakby zamyśleniu do swoich miejsc zakwaterowania. Było to niesamowite doświadczenie, jak pół miliona ludzi w prawie całkowitej ciszy wracało z nabożeństwa. Aż ciarki przechodziły po plecach...

W sobotni poranek wyruszyłem na czuwanie z Ojcem Świętym. Gdy dotarłem do celu, moje oczy ujrzały niesamowity widok. Wokół ołtarza w sektorze "fioletowym", - bo do takiego mnie i moją grupę przydzielono - było już pełno ludzi... Rozłożone na ziemi karimaty, gdzie niegdzie rozbite namioty. Jednym słowem wielkie "łóżko"...

...Entuzjazm młodych i zapał Ojca Świętego stwarzały niezapomniane chwile... Słowa, które kierował do nas Ojciec Święty, młodych z całego świata, młodych o różnych kolorach skóry i nie jednokrotnie różnych poglądach politycznych i religijnych, docierały do "centrum" naszych serc... Papież pomimo swojego wieku udowodnił po raz kolejny fakt, iż jest "młody duchem". Radość ze spotkania z młodymi widać było w jego błyskotliwych ripostach, uśmiechu czy ogólnie zachowaniu. Czuł się jak u siebie w domu.

Młodzież chciała Go słuchać, ponieważ nigdy się na Nim nie zawiodła. On zawsze mówił i mówi w dalszym ciągu samą najszczerszą prawdę. To właśnie cenią w Nim młodzi z całego świata, to właśnie to przyciąga ich do Niego.

Po wieczornym spotkaniu z Janem Pawłem II na terenia starego lotniska Toronto czuwaliśmy przez całą noc na modlitwie... Moja grupa usadowiła się pomiędzy młodymi z Meksyku i Korei Południowej. Efektem takiego połączenia były śpiewy w ojczystych językach do godziny ok. czwartej nad ranem. Sen zmorzył wszystkich, lecz o piątej Pan Bóg "postanowił nas obudzić" obfitym deszczem. Lało niemiłosiernie... Mieliśmy w końcu czuwać całą noc, a nie spać... takie było nasze usprawiedliwienie dla zaistniałego faktu). No cóż z nocy w hotelu "wielogwiazdkowym" (tzn. nocy pod gołym niebem) niewiele udało się zrealizować. W końcu nie polecieliśmy do Toronto spać!. Odrobinę zmoknięci i zmęczeni uczestniczyliśmy we Mszy na zakończenie tych ŚDM. Ciekawym sposobem "zakręcenia" deszczu okazała się pieśń indiańska na wejście, którą śpiewano podczas przejazdu Papieża przez sektory. Efektem indiańskich "zabiegów" było rozstąpienie się chmur. Deszcz przestał padać.

Bagaż wrażeń i doświadczeń, jaki wyniosłem z Toronto pozostanie na zawsze głęboko w mojej pamięci. Słowa papieża na zawsze zmieniły moje życie... Pokazał mi On prawdziwą drogę, którą mam kroczyć do końca swych dni. Spotkanie to uświadomiło mi po raz kolejny, że Bóg jest nieskończony w swym miłosierdziu. On zawsze poda tobie zagubionemu) pomocną dłoń. Nawet wtedy, gdy ty Go odtrącisz od siebie.

Bóg pragnie abyśmy byli narzędziami w Jego rękach. Czasami, aby pomóc drugiemu człowiekowi wystarczy uśmiechnąć się do niego przyjaźnie, tak "po Bożemu". Niekiedy trzeba z drugim człowiekiem porozmawiać albo wysłuchać go! Tak niewiele potrzeba, aby okazać swoim braciom Bożą miłość, uwydatnioną we własnym postępowaniu, godnym miana życia chrześcijańskiego. I do takiej postawy zachęcał młodych Jan Paweł II podczas tych XVII Światowych Dni Młodzieży.

Na koniec chciałbym dodać, że już przygotowuję się do następnych ŚDM, które odbędą się w Niemczech...

P.J.J.

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl