jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

I Pielgrzymka rowerowa DMAK na Jasną Górę "rekolekcje w drodze"

Katowice-Kraków-Częstochowa (22-25.08.2011) - relacja

W "rekolekcjach w drodze", czyli I pielgrzymce rowerowej Duszpasterstwa Ministrantów Archidiecezji Katowickiej na Jasną Górę uczestniczyło 27 osób (w tym 20 ministrantów). Pielgrzymkę zorganizowali diakonii WŚSD w Katowicach. Odbyła się ona w dniach 22-25.08.2011. Trasa przebiegała rowerowym szlakiem Orlich Gniazd z Krakowa do Częstochowy. Łącznie, w ciągu 3,5 dnia, przejechaliśmy ok. 250 km w nieznośnym sierpniowym słońcu. Wszystko po to, by razem pielgrzymować, umacniać swoją wiarę oraz zawieźć na Jasną Górę nasze intencje...

Dzień 1 (22.08.2011)

To drugie (pierwsze oficjalne) rekolekcje tego typu. Naszą trasę zaczęliśmy zbierając się na dworcu kolejowym w Katowicach. Nasza ekipa liczyła 21 ministrantów oraz brata franciszkanina, kleryk pierwszego roku oraz głównych tej pielgrzymki organizatorów - czterech diakonów. Towarzyszył nam i posługiwał dla nas Ks. Andrzej Kos. W Katowicach nasze bagaże wsadziliśmy do przyczepki, użyczonej od opiekuna ministrantów z Katedry, która wiozła także zaopatrzenie, prowiant i niezbędną wodę. Każdy otrzymał koszulkę rowerową z logo DMAK'u i naszej pielgrzymki. Z Katowic wyruszyliśmy pociągiem do Krakowa. Ledwo umieściliśmy się w specjalnym wagonie bagażowym, przez co konduktor na nas niecierpliwie gwizdał. Gdy już dojechaliśmy do Krakowa była godzina ok. 10.00. Dojechaliśmy na rynek, przed Sukiennice, by zrobić wspólne zdjęcie i podzielić się na grupy.

Trasę rozpoczęliśmy jadąc od Krakowa przez Bronowice, a nad naszymi głowami przelatywały samoloty z pobliskich Balic. Kolejnymi miejscowościami były: Rząska, Szczyglice, Kleszczów, Brzoskwinia, Rudno. Postój odbył się Tenczynku i przy okazji zwiedziliśmy zamek (ten którego widać z A4 po lewej stronie). Kiedy były spotkania w grupach pojawiły się chmury, lecz nie było deszczu. Dalej: Krzeszowice, aż do Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Czernej, gdzie zaplanowany był nocleg. Podjazd pod sanktuarium był zapowiedzią tego, co nas czekało drugiego dnia rekolekcji...

Kolację zjedliśmy spiesznie, popijając "Minutką". Kąpiel była błyskawiczna, gdyż mieliśmy do dyspozycji sporo prysznicy. Wieczorną Mszę świętą odprawił jadący z nami ks. Andrzej Kos. Błogosławioną noc spędziliśmy w jednopokojowym domku. 27 chłopa na kilkunastu metrach kwadratowych podłogi. Cisza nocna-22.00. Dobranoc... W tym dniu, przejechaliśmy razem 45 km, złapaliśmy aż 5 "laćków", zerwaliśmy 1 hamulec, zaliczyliśmy 1 "glebę".




Dzień 2 (23.08.2011)

Drugi, niezwykle upalny dzień rozpoczęliśmy od śniadania oraz koniecznych ustaleń. Następnie po przeprowadzeniu niezbędnych napraw sprzętu i modlitwie w karmelitańskim sanktuarium MB w Czernej, wyruszyliśmy w trasę. Po niemałych problemach związanych z trasą (część jednej z grup nadłożyła ponad 10 km!), odnaleźliśmy się wszyscy razem w Olkuszu. Chwilę potem zatrzymaliśmy się w zamku w Rabsztynie pod Olkuszem na postój. Dalej polnymi, malowniczymi drogami podążaliśmy przez okolice Kluczy aż do zamku w Ogrodzieńcu. Po modlitwie różańcowej pojechaliśmy do sanktuarium MB w Skarżycach. Tam po odpoczynku wieczorem odprawiliśmy Mszę św. Modliliśmy się za ministrantów naszej archidiecezji oraz w naszych różnych intencjach. Po zreperowaniu wszelkich awarii poszliśmy prędko spać, świadomi tego, że trzeci dzień będzie tym najtrudniejszym. Łącznie w drugi dzień pokonaliśmy ok. 70 km, wypiliśmy pond 60 litrów płynów, przebiliśmy 2 dętki i o dziwo... nie zaliczyliśmy żadnej gleby!




Dzień 3 (24.08.2011)

Czasem trzeba otworzyć oczy i powiedzieć: "wake up!" Skarżyce to był najdogodniejszy nocleg w całej wyprawie. W święto św. Bartłomieja, na mszy świętej podczas kazania diakon Piotr powiedział słowa, które towarzyszyły nam przez cały dzień: "Chodź i zobacz!". Potem śniadanie: chleb z dżemem, z masłeeeem i jajkiem. Rano z powodu kontuzji musiał się odłączyć się od nas diakon Marek Siedlaczek. Ale nie martwmy się tym zanadto, bo w czwartek miał do nas dołączyć na Jasnej Górze... Czas ruszać w drogę, stosując dla bezpieczeństwa podział na 7-8 osobowe grupy, jadące w odstępach ok. 100 metrów. Tego dnia większość trasy była twarda z licznymi dziurami czyli "polskie drogi". Szybkość przelotu drogi była bardzo różna, w dodatku wyprzedzały nas przeróżne pojazdy: od samochodów, przez traktory aż po najbardziej załadowane TIRY. Oczywiście jadąc rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd przejeżdżaliśmy również przez wymagający teren skalisty z piaskiem. Oczywiście nieraz konieczne było prowadzenie roweru. Po drodze odwiedziliśmy Sanktuarium NMP w Leśniowie, gdzie zatrzymaliśmy się na dłuższą przerwę. Tam modliliśmy się za nasze rodziny, poznaliśmy historię sanktuarium oraz wzruszające świadectwo życia brata Antoniego - paulina. Nieraz mijaliśmy też piesze pielgrzymki, zmierzające - tak jak my - na Jasną Górę. Właśnie wtedy jeden z uczestników musiał przerwać peleton z powodu problemów technicznych, więc do końca środowej trasy jechał w samochodzie zaopatrzenia. Po drodze zatrzymaliśmy się w Poraju koło zbiornika wodnego, by napełnić bidony (wodą z zaopatrzenia). Następnie przejeżdżaliśmy przez miejscowości: Aleksandria, Mazury, Herby, Blachownia. Dzisiejszym celem była Piła 2-miejscowość, gdzie był odpoczynek w domu rodziców dk. Dawida Sładka. Przyjechaliśmy z wielką radością na twarzach. Zjedliśmy "królewski obiad", po którym każdy wziął prysznic. Razem odmówiliśmy nieszpory. Potem czekała na nas agapa połączona z przyjęciem urodzinowym - uczestnik pielgrzymki: Wojtek obchodził swoje 17 urodziny. Każdy się śmiał i rozmawiał w grupkach, zajadając kiełbaskę z grilla. Dzisiaj przekręciliśmy około 80 km, wypiliśmy 70 litrów wody, zaliczyliśmy 2 gleby, 2 snake`i oraz awarię pedałów.




Dzień 4 (25.08.2011)

Czasem trzeba otworzyć oczy i powiedzieć: "wake up!" Powtarzam się? Lecz trzeba dopowiedzieć: "wstawaj, bo nas zaleje!" Wcześnie; o szóstej rano przelotna, ale gwałtowna burza zaskoczyła tych, co spali w namiocie i na werandzie (30 chłopa w małym jednorodzinnym domku!). W tym dniu wszyscy mogli sobie pospać dłużej (aż do 8.00), lecz Ci zaskoczeni nawałnicą już nie chcieli spać. Na szczęście deszczowa pogoda była tylko rano. Przed odjazdem pomodliliśmy się jutrznię oraz dziesiątkę różańca (tak jak prawie na każdym postoju) i... w drogę! Całe niebo było pochmurne, a powietrze parne. Większość trasy - asfalt. Podzieleni na grupy mijaliśmy kolumny pieszych pielgrzymek w ruchu wahadłowym. Trasa na naszej mokrej mapie nie pokazywała przystanków w miejscowości Mała Gorzelna. Gdy ujrzeliśmy tablice z napisem "Częstochowa" każdy się cieszył. Czekało nas jednak jeszcze pięć kilometrów do Sanktuarium - celu naszej podróży. Na Jasną Górę, wśród wiwatujących gapiów i pielgrzymów, wjechaliśmy główną aleją (NMP), dzwoniąc dzwonkami, Nasza radość była naprawdę wielka i zasłużona. Teraz rozpogodziło się na dobre i było jeszcze bardziej gorąco i parno. Nasze rowery schowaliśmy w rowerowni w budynku częstochowskiego Seminarium. Następnie, po przebraniu się w bardziej godny strój, przeszliśmy do nowo wyremontowanej kaplicy sakramentu pokuty na Jasnej Górze, gdzie uczestniczyliśmy w naszej Mszy św. Kazanie wygłosił ks. Andrzej. Po msz, głodni jak wilki, udaliśmy się do domu pielgrzyma na pożywny obiadek. Oficjalnym pożegnaniem było podziękowanie za przeżyty wysiłek, współpracę i zawarcie nowych znajomości przez organizatorów. W pociągu po części żegnaliśmy się, bo część nie wysiadała w Katowicach jadąc dalej, dlatego rowery mieli przy sobie. Rowery tych, którzy jechali do Katowic jechały osobnym samochodem dostawczym. Dziś długość trasy to 30 km. Zaliczyliśmy 1 glebę.

Szczególne podziękowania należą się diakonom i klerykom, którzy przygotowali całą pielgrzymkę oraz towarzyszącemu nam ks. Andrzejowi oraz br. Euzebiuszowi OFM. Dziękuję także wszystkim dobrodziejom i sponsorom naszej pielgrzymki, szczególnie towarzyszącym nam państwu Krzysztofowi i Annie Lewandowskim oraz p. Renacie Sładek za gościnę. Wszystkim za wszystko: "Bóg zapłać!".




Szymon Wieczorek
uczestnik "rekolekcji w drodze"
Dk. Piotr Lewandowski
(par. katedry Chrystusa Króla)

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl