jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

Jak celebrować Misterium Eucharystii?

Świadectwo abpa Piero Mariniego

tekst: Paweł Dudzik SJ
zdjęcia: Paweł Wróbel SDS

Nie powinniśmy myśleć, że najpiękniejszą celebracją jest ta, w której wszystkie reguły zostają zachowane w sposób absolutny. Uszanowanie reguł samo z siebie nie gwarantuje piękna celebracji. Liturgię winno się sprawować sercem. Zależy ona od naszych uczuć, od wiary, z którą przyjmujemy Słowo Boże, od nawrócenia serca, które się w nas dokonuje, od naszego spotkania z Chrystusem. Również przemiana serca, oprócz tego, co zapisane jest w regułach, nadaje wartość sprawowanej celebracji”.

abp Piero Marini

 

Miałem wielką przyjemność uczestniczyć od 4 do 6 marca 2011 r. w sesji formacyjnej pt. “Jak celebrować Misterium Eucharystii?”. Odbyła się ona w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie. Trwające od piątku do niedzieli spotkanie formacyjne prowadził abp Piero Marini, obecny przewodniczący Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych oraz długoletni Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych oraz familiares papieża Jana Pawła II. Jak sam przyznał, były to jego pierwsze (obok wielu wykładów i konferencji) rekolekcje w oparciu o Ćwiczenia Duchowe jakie prowadził.

Arcybiskup Marini swoje całe życie kapłańskie poświęcił służbie Stolicy Świętej. Od pierwszych lat służby kapłańskiej pracował w komisji do spraw realizacji reformy liturgicznej według założeń Soboru Watykańskiego II. Najpierw jako sekretarz kard. Bugniniego (jednego z głównych architektów reformy liturgii po soborze), a później pracując w Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jako specjalista od posoborowej liturgii współpracował z Prefekturą Ceremonii Papieskich, a w latach 1987 - 2007 kierował Urzędem Papieskich Ceremonii Liturgicznych jako Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych.

W czasie bardzo intensywnej weekendowej sesji abp. Marini zabrał nas (a przynajmniej mnie) w niezwykłą podróż w świat liturgii. Wychodząc od ogólnego pojęcia liturgii jako Celebracji Misterium Chrystusa, domagającej się zaangażowanego i pełnego miłości uczestnictwa, przez okoliczności przemian i reform, czytelności znaków, przestrzeni celebracji... doszliśmy aż do przeżywania jej jako szkoły własnej modlitwy i świętości.

Prelegent rozpoczął wykład od własnej sytuacji w jakiej zastał Kościół w latach 60. ubiegłego wieku jako diakon oczekujący na święcenia prezbiteratu (1965 r.). Przeanalizował z nami okres przygotowawczy do II Soboru Watykańskiego od połowy XIX wieku, działalność Ruchu Liturgicznego, płodny czas teologów połowy XX w. reformy Piusa XII, wizję Jana XXIII i Pawła VI. Dłużej zatrzymaliśmy się nad tym co znaczy odnowienie liturgii i aktywne uczestnictwo. Sama reforma została nam przedstawiona w szerszym kontekście – całego Kościoła. Reforma liturgii jest reformą Kościoła. Konstytucja Sacrosanctum Concilium […] otwarła sobór i utorowała drogę dla kolejnych ważnych dokumentów – O Kościele, O Słowie Bożym, O dialogu Kościoła ze światem współczesnym… . Zmiana koncepcji Kościoła musiała się więc wiązać ze zmianą w liturgii przez którą Wspólnota Kościoła się wyraża, jednoczy, przeżywa i uświęca się. Mówiąc o przestrzeni celebracji Mszy św. zagościliśmy w domach pierwszych chrześcijan, pierwszych bazylikach rzymskich zaadoptowanych na potrzeby kultu chrześcijańskiego, przechodząc przez katedry wieków średnich, kończąc na współczesnych celebrach w małych kościołach i wielkich przestrzeniach, gdzie następcy św. Piotra modlą się z setkami tysięcy wiernych. Równolegle analizowaliśmy sposób przeżywania Eucharystii. Nieprawdopodobne jest to jak obyczajowość, problemy epok i względy praktyczne kształtowały liturgię. Tak naprawdę obserwujemy jej nieustanne oczyszczanie i to dzieje się na naszych oczach (choć czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy), by mogła ona być jak najbliżej tych którzy w niej uczestniczą. W tym miejscu abp. Marini bynajmniej nie miał na myśli nadużyć, spontanicznych adaptacji i prywatnych wizji liturgii.

Osobiście najbardziej poruszyła mnie cześć poświęcona mowie ciała – zaangażowania całego człowieka w liturgię. Nie chodzi tu o sztampowe postawy analizowane na tysiące sposobów; nadbudowywanie na wyrost (i nie oszukujmy się – nieraz wywołując uśmiech) symboliki; ale o to, do czego nas odnoszą – tak w kontekście Pisma Świętego jak i naszego życia. Msza święta uświęca i przemienia wszystko, więc nie tylko duszę ale i ciało. Ciałem działamy, kochamy, pracujemy, pomagamy, pościmy… grzeszymy. W tym miejscu dygresja, jedno z wielu świadectw Mariniego, chyba najpiękniejsze na temat Papieża Polaka. To był człowiek który naprawdę dbał nie tylko o świętość osobistą, do czego powinien dążyć każdy ksiądz, ale on uświęcał sobą innych. W wieku tylu podziałów i trudności jego ciało stało się znakiem jedności Kościoła. Pamiętacie mówiliśmy o gestach, o tym, że komunikujemy wszystko przez ciało. On wyrażał siebie całym swoim ciałem, gestami, tonem głosu, spojrzeniem, uściskiem… swoją obecnością – bo czyż nie taka była rola papieży pierwszych wieków – swoją obecnością budować wiernych w różnych częściach Rzymu? Ten papież - tak jak jego poprzednicy w pierwszych wiekach wysyłali konsekrowany chleb, tzw. fermentum, do innych kościołów na znak jedności, tak on sam - docierał do wszystkich, nawet kiedy jego siły były na wyczerpaniu. Między wierszami dotarła do nas aluzja na jaką pozwolił sobie tu arcybiskup nawiązując do ewangelicznego „wydania się”, powszechności, obecności Jana Pawła II w życiu Kościoła na całym świecie. Zapytany o pożegnanie z papieżem Wojtyłą, Marini odniósł się jeszcze raz do tego motywu: kiedy już Papieża nie stać było na słowa, pozostało spojrzenie – to spojrzenie – uścisk ręki i obecność.

By uczynić zadość rekolekcyjnemu charakterowi tego spotkania, dodam, że odbywało się ono w atmosferze całkowitego – ignacjańskiego – milczenia. Treści konferencji były inspirujące, ale były by zwykłą (choć bardzo piękną i ciekawą) atrakcją, gdyby nie odnosiły się do Pisma Świętego, którego rozważanie pozwala duszy wypłynąć na prawdziwe, głębokie wody, albo nieobeszłe pustynie, na których Pan chce nas spotykać i przemieniać.





© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl