jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Wydarzenia

Spotkanie wyjazdowe dla kursantów z Chwałowic, 2-3 kwietnia 2005

Około godziny 9.30 prawie wszyscy uczestnicy dotarli już od Domu Oazowego w Wiśle Jaworniku. Nasz wspólny pobyt rozpoczęliśmy mszą św. w intencji Ojca Świętego. Naszym opiekunem podczas tych dni był ks. Arkadiusz. W swoim kazaniu zwrócił on uwagę na to, jakie czekają nas obowiązki i czego powinno się wymagać od animatora.

Podczas obiadu przyjechał Ks. Bogdan, aby uregulować z nami wszystkie niezbędne formalności.

Po obiedzie odbyła się piesza "wycieczka" do centrum Wisły. Było dużo śmiechu, była okazja do zawarcia nowych znajomości i uzupełnienia zapasów żywności wiecznie głodnej trupie przyszłych animatorów.

Po kolacji udaliśmy się do kaplicy, gdzie ks. Arek udzielił nam wskazówek jak dobrze przygotować się do sakramentu pokuty, a także, jak wielką rolę w życiu animatora odgrywa częste uczestnictwo we Mszy św. Następnie został wystawiony Przenajświętszy Sakrament, a swoje czuwanie i modlitwę poświęciliśmy Papieżowi. Podczas tej chwili zadumy każdy z nas zapewne zastanawiał się i dziękował Bogu za to, że właśnie On znalazł się tu, w tym miejscu razem z tyloma młodymi i pełnymi zapału ludźmi, którzy pragną przyjąć święcenia i stać się "tchnieniem" dla innych ludzi.

Po tej chwili zadumy i rozważania nad sobą poszliśmy do swoich pokoi. Zaczęła się wielka "walka" o dostęp do łazienki. Wszystkim był jakoś lekko na sercu i byliśmy w doskonałych nastrojach.

Koło godziny 21.50 Nasze serca przeszyła wiadomość o odejściu Ojca Świętego. Śmiechy ucichły, wszyscy pomimo późnej pory ze spuszczonymi głowami udaliśmy się do kaplicy. W naszych sercach mieszały się uczucia żalu, zdumienia, niedowarzenia. Wspólnie odmówiliśmy dziesiątkę różańca. Jak nigdy byliśmy rozbudzeni. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek słowa modlitwy były tak wyraźne i silne. Podczas tej modlitwy uświadomiliśmy sobie - On odszedł...

Następnego dnia po Mszy św. i śniadaniu nasz kolega an. Michał podzielił się z nami swoim doświadczeniem, które nabył podczas swojej kilkuletniej posłudze animatora. Osobiście bardzo go podziwiam za jego wkład i bardzo bym chciał, abym w podobny sposób mógł się wywiązywać ze swoich zobowiązań wobec bliźniego.

Na samym końcu ks. Arek przekazał nam, w jaki sposób powinny przebiegać nasze relacje z opiekunem, ministrantem, drugim animatorem. Na koniec udzielił wszystkim błogosławieństwa i po spakowaniu swoich rzeczy opuściliśmy ośrodek.

Uważam, że czas spędzony w Wiśle był mi i każdemu innemu kursantowi potrzebny, aby zatrzymać się i przemyśleć sobie pewne rzeczy. Nie był to na pewno czas stracony i mam nadzieję, że usłyszane tam słowa będę mógł kiedyś dobrze wykorzystać.

Paweł Dudzik

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl