jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Uroczystości, święta i okresy lit.

Myśli adwentowych kilka

Adwent jest wspaniałym okresem liturgicznym bogatym w symbolikę i treści, które możemy rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim jest to okres zarówno przygotowywania się do jednego z najstarszych świąt chrześcijańskich, jakim jest Boże Narodzenie, wczucia się w starotestamentalną ludzkość, która z niespokojną tęsknotą oczekiwała Narodzin Zbawiciela jak i zwrócenia uwagi na wymiar chrześcijańskiego życia, które jest nieustannym czuwaniem i oczekiwaniem na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa w chwale. Ten dwojaki charakter Adwentu podkreśla I prefacja adwentowa w słowach: On przez pierwsze przyjście w ludzkiej naturze spełnił Twoje odwieczne postanowienie, a nam otworzył drogę wiecznego zbawienia. On ponownie przyjdzie w blasku swej chwały, aby nam udzielić obiecanych darów, których, czuwając, z ufnością oczekujemy. Chrześcijanin z ufnością oczekuje Jezusa Chrystusa, nie mogąc doczekać się na spotkanie z Nim. Zawsze jest gotowy. Zawsze czujny. Zawsze wrażliwy na swój grzech.

W przeżywaniu Adwentu z pomocą przychodzą nam święci, szczególnie Jan Chrzciciel, którego można chyba nazywać patronem Adwentu. Św. Marek rozpoczynając swoją Ewangelię cytatem z księgi proroka Izajasza "Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Dla Niego prostujcie ścieżki!" (Mk 1,2-3) chce skierować nasze myśli właśnie w stronę Jana Chrzciciela. Oczywiście, słowa te zapowiadają tego wielkiego proroka, który był głosem wołającego na pustyni i przekazywał dobrą nowinę o Wcieleniu wszystkim ludziom. I pozornie może nam się wydawać, że wołanie proroka Izajasza dotyczy tylko jego. Nic bardziej błędnego. Izajasz kieruje swoje słowa również do nas. Chce, abyśmy my również zaangażowali się w głoszenie Ewangelii słowem i czynem, a przez to urzeczywistniali Królestwo Boże już tu na ziemi. Ale, żeby tak się stało, to dobro, które jest w nas głęboko ukryte, musi eksplodować poprzez miłość. A dzięki zanurzeniu w niej będziemy mogli odkrywać prawdę o Stwórcy i Jego planie zbawienia, a także ukierunkować nasze życie ku Bogu żywemu.

Ale jak wiemy to nie jest takie proste, bo życie we współczesnym świecie wymaga wiele wysiłku. Cały świat gdzieś pędzi -w zasadzie nie wiadomo dokąd- i my, żebyśmy nie zostali z tyłu, przyłączamy się do tego szaleńczego biegu. Jednakże na dłuższą metę tak się nie da. Trzeba w końcu odpocząć. Wziąć oddech. Zastanowić się. I to chce nam pokazać swoją postawą ów wielki prorok Jan Chrzciciel, który usunął się na pustynię, aby rozpoznawać wolę Boga. Adwent jest właśnie takim czasem, w którym chcemy zastanowić się nad swoją wiarą, wyprostować ścieżki i przygotować drogę Bogu do naszego serca. Do tego zachęca nas św. Anzelm: Dalejże, marny człowieczku! Opuść na chwilę twoje zajęcia, uchyl się nieco od nawału twych myśli. Odrzuć ciążące ci troski, odłóż pochłaniające cię prace. Zajmij się choć trochę Bogiem, spocznij w Nim przez chwilę. Wejdź do wnętrza swego serca, wyklucz wszystko, co nie jest Bogiem i co nie prowadzi do Niego. Zamknij wejście i szukaj Jego samego.

Pan Bóg mieszka we wnętrzu człowieka i szukającym Go daje się znaleźć, a znajdując Go, człowiek otrzymuje niesamowitą łaskę nadziei, która umacnia wiarę i uzdalnia do wszelkiego działania. Musimy zdawać sobie sprawę, ze nadzieja jest wielkim darem Bożym, który bierze początek z wiary i odnawia swą moc w zdrojach miłości. Nie wolno nam zaprzepaścić wielkiego daru nadziei, bo tylko ona nadaje sens oczekiwaniu i podtrzymuje nas w stanie gotowości na spotkanie z Tym, który pierwszy umiłował.

Żeby jednak znaleźć Pana Boga, musimy na nowo odkryć wartość ciszy. Nie możemy jej zagłuszać, bo w niej przychodzi Pan Bóg i pragnie obdarować nas nadzieją. Chce skruszyć betonowy mur, którego cegłami są nasze grzechy, i na nowo narodzić się w naszym sercu, wprowadzając do niego pokój. Trwać w ciszy nie jest łatwo, ale warto. Jej owoce są błogosławione. O tym pisze św. Faustyna Kowalska w swoim "Dzienniczku": Moja cisza dla Jezusa. Starałam się o wielką ciszę dla Jezusa. Pośród największego gwaru Jezus miał zawsze ciszę w moim sercu, chociaż mnie to nieraz wiele kosztowało. Ale dla Jezusa cóż może być wielkie, dla Tego, którego kocham całą siłą mojej duszy? (Dz, 185).

Prośmy Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą, która uczy nas ufnej modlitwy i która zachowywała pełne czci milczenie, rozważając wielkie tajemnice wiary, aby pomogła nam wytrwać w cierpliwości i abyśmy przy końcu naszego adwentu - oczekiwania na spotkanie z Panem, mogli powiedzieć za świętym Pawłem: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego (2 Tm 4,7-8).

Marek

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl