jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Kultura

"Święty i Diabeł" czyli życie św. Jana - Marii Vianneya - recenzja

okladka Była sobota, ministranci rozgrywali turniej w ping-ponga, skromna "wyżerka" z okazji święta naszego patrona, który sobie "wisi" w pięknej, pozłacanej ramie w salce ministrantów... ale do czegóż ja zmierzam. O. Marcin, wśród całego tego zamieszania, dał mi do ręki książkę o wdzięcznym tytule "Święty i Diabeł". Rzutem oka zbadałem czarną okładkę zestawioną z fragmentami obrazu "Sądu Ostatecznego" i włożyłem ją do mojego nieco już przybrudzonego trudami tygodnia plecaka.

Tak się złożyło, że przez jakiś czas nie miałem przyjemności zagłębić się w treść tej książeczki. Ale po weekendzie udało się wygospodarować kilka chwil i zacząłem czytać... Właśnie wtedy otwarło się przede mną życie św. Jana Vianneya. Usadowiwszy się na tapczanie zacząłem niemal wgryzać się w tę lekturę. Nie zauważyłem nawet kiedy wskazówka ściennego zegara pokazała 1.00 w nocy. - Biorę cię jutro do szkoły, nie masz wyjścia! Tak więc przerwy i niektóre lekcje mijały w jej towarzystwie w mgnieniu oka. Wieczorem książka była przeczytana. Zapytacie, dlaczego tak szczegółowo opisuję to, w jakiż to sposób przeczytałem. Ano...

Książka ta opisuje nam całe życie świętego proboszcza z Ars - św. Jana Marii Vianneya. Od chwili kiedy rodzice przynieśli go do kościoła, aby przez polanie wodą włączyć go do rodziny Chrześcijan. Kiedy to ks. wikary w akcie chrztu napisał "rodzina bez żadnego wykształcenia", poprzez jego lata dziecięce, pragnienie bycia kapłanem, trudny okres studiów aż do kresu swego życia, kiedy to umarł w opinii świętości.

Cała historia jak już wspomniałem zaczyna się w a.d. 1876 w Dardilly niedaleko Lyonu, kiedy to rodzice "bez wykształcenia" przynoszą swoje drugie dziecko do chrztu. Następnie ukazywany jest czytelnikowi incydent kiedy mały Jan-Maria w wieku niespełna 5 lat dostaje figurkę Matki Bożej, z którą miał się nie rozstawać długie lata, wtedy w sercu małego wiejskiego dziecka dokonuje się wielka przemiana. W zagrożeniu jakie niesie za sobą rewolucja, wielu księży jest prześladowanych, ludzie domagający się wolności i czystości wyznania również są w niebezpieczeństwie. A jednak ten około 10 letni chłopak broni swojej wiary w sposób zdumiewająco dojrzały. Zmusza swoich kolegów do udziału w procesjach i nabożeństwach, pod swoim przewodnictwem, a także "wygłasza" swoje kazania. Jakież było jego rozczarowanie, kiedy jego ojciec nie wyraził zgodny na jego naukę w seminarium.

Młody Vianney musiał długo czekać i gorliwie modlić się, żeby zmienić decyzję ojca. Jednak kiedy decyduje się na naukę, pojawia się przed nim kolejna trudność. Nie ma żadnego talentu do nauki, tym bardziej do łaciny i teologii. Jednak po wielu przykrościach Jan-Maria zostaje kapłanem. A w 1818 roku mając 32 lata zostaje ustanowiony proboszczem w Ars. Była to mieścina, w której na kilkanaście chałup przypadały cztery karczmy. Nie trudno więc się domyślić, jaki tryb życia prowadzili jej mieszkańcy. To jednak się miało zmienić...

W końcu wiara czyni cuda, kiedy dodamy to tego bojaźń bożą, dobrowolne umartwienia - biczowanie, głodówka i połączymy to z niezwykle wyrazistymi poglądami na pewne sprawy powstanie mam mieszanka, która... no właśnie.

Ale to już pozostawiam wam. Mogę powiedzieć nad to, iż jest to człowiek święty. Chyba już nic. Ale życzę ci drogi czytelniku, aby ta lektura była dla ciebie lekcją skromności, pokory i posłuszeństwa Woli Bożej.

Paweł Dudzik, Rybnik
tytuł: Święty i diabeł
autor: Wilhelm Huenermann
wydawnictwo: OO. Karmelitów Bosych
rok: 1996

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl