jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Kultura

"Pasja"

2000 lat temu żył człowiek, który zmienił świat...

"Pasja" jest najgłośniejszym ostatnio filmem wyświetlanym na ekranach kin. Premiera w Wielkim Poście to może i chwyt marketingowy, ale z pewnością nie można było lepiej trafić. Dwa dni po obejrzeniu projekcji na dużym ekranie, chcę Wam krótko opisać moje wrażenia.

Mel Gibson przedstawia ostatnie kilkanaście godzin z życia Jezusa. Historia ta jest nam wszystkim dobrze znana, i tylko kilka dialogów jest inwencją własną scenarzysty, a cała reszta to prawdziwy biblijny przekaz, który można cytować z pamięci.

Na film wybrałem się wcale nie spontanicznie, bo planowałem to wiele dni wcześniej, ale bez żadnego "przygotowania" - nie czytałem żadnych recenzji, nie oglądałem zwiastunów... nic. Pierwsze co mnie zaskoczyło i uznaję to za wielki plus, to język. Aktorzy mówią po aramejsku i łacinie. Świetne posunięcie reżysera. Dodaje to wiele autentyczności.

Dobrze, że w głównych rolach nie występują aktorzy związani z najbardziej topowymi produkcjami ostatnich lat. Szczególnie myślę tu o roli Jezusa, gdyż ma on być po prostu Jezusem - nie może kojarzyć się z żadnym poprzednim wcieleniem grającego Go aktora. Osadzenie w Jego roli Jamesa Caviezel'a było doskonałym wyborem. Nie jestem kinomaniakiem, więc jedyne skojarzenia nasuwała mi Monica Bellucci (Maria Magdalena), ale nie było to rażące, wręcz przeciwnie, bo akurat to bardzo ładna aktorka :)

Na wyróżnienie zasługują też sceny kuszenia Judasza - jego wyrzuty sumienia ukazano bardzo obrazowo. Wspaniale pokazano psychikę ludzką - zarówno w jego postaci, jak i Piłata, Szymona Cyrenejczyka (na jego temat mógłbym się bardzo rozpisać - po prostu świetny) czy samego Jezusa; podobał mi się sposób, w jaki reżyser ukazał myśli Zbawiciela podczas drogi na Golgotę - skojarzenia z lat młodości czy działalności publicznej. Bardzo ciekawie przedstawiono szatana. Moje szczególne uznanie wzbudziły dwie sceny: spotkanie Jezusa z Maryją w drodze na śmierć, oraz sam finał. Klimat i powagę wydarzeń doskonale podkreślała cudowna muzyka.

Wreszcie powstał film, który ukazał wszystko tak, jak wierzymy, że było - bardzo prawdziwie, wręcz przerażająco prawdziwie. Efekty specjalne były nieodzowne, aby ukazać całe okrucieństwo, jakiego doznał Syn Człowieczy z naszych rąk. Przemoc w tym filmie - przez niektórych krytykowana - według mnie jest serwowana z dobrym wyczuciem. Owszem, jest jej sporo, ale moim zdaniem tyle, ile powinno być. Jest jej na tyle, aby móc się jeszcze przerazić, w czasach, kiedy krew leje się w każdym filmie. Dobrze wiemy jak katowany był Jezus. Słyszeliśmy o tym, czym go biczowano, ile zadano mu ran... Teraz pokazano to bez owijania w bawełnę. Bardzo dobrze. Jeżeli ludziom trudno znieść oglądanie Jezusowej męki, zastanowią się o ile bardziej cierpiał On sam. Jezus był tak umęczony, że trudno było na niego patrzeć.

Pewną myśl nasunął mi Szymon z Cyreny, mówiąc: "jeszcze trochę" do ledwo idącego Jezusa. To myśl, że Jego śmierć była początkiem nowego świata. Ogromna ofiara poniesiona z godnością... ale i cel ziemskiej wędrówki Syna Bożego. Po to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie. I zrobił to właśnie w ten sposób - wnosząc krzyż na Golgotę, aby tam zostać ukrzyżowanym. Jak widać, ten film wzbudził we mnie bardzo głębokie refleksje, których nawet nie potrafię do końca dobrze opisać.

Film niesie ewangeliczne przesłanie - miłość. Przez całe dwie godziny widz jest oszołomiony ogromem miłości Boga do ludzi. Zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jak bardzo Bóg nas umiłował. Jezus poniósł największą ofiarę, z miłości do człowieka. Modlił się za swoich prześladowców, nikogo nie skrzywdził, nikomu się nie przeciwstawił - był prowadzony jak baranek na rzeź. Ten film naprawdę to pokazał. Nie wiem jaki wpływ może mieć na osobę niewierzącą, ale mnie poruszył.

"Pasja" jest teoretycznie od 15 lat, i sądzę, że to w miarę dobre ograniczenie wiekowe - chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Ludzie wychodzili z seansu z nieruszonymi kubłami popcornu. Wszyscy byli pod wrażeniem. Polecam wyprawę do kina wszystkim (oczywiście od 15 lat wzwyż :), którzy jeszcze nie widzieli "Pasji". Naprawdę warto obejrzeć - nie tylko dla wrażeń artystycznych, ale głównie dla umocnienia własnej wiary, i miłości do Boga wypływającej z wdzięczności dla Niego.

Piotr Mitko - Katedra Chrystusa Króla

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl