jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Kultura

Ludzie Boga - prawdziwa historia o sile wiary

"Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich." (J 15, 13)

Paweł Dudzik SJ

 

"Ludzi Boga" obejrzało we Francji już 3 miliony widzów, co dla błyskawicznie sekularyzującej się Europy musi być wynikiem zastanawiającym. I jeśli potrzeba chrześcijaństwa, "realizującego się w prostym geście" jest rzeczywiście tak powszechna, to impregnowany na wszelką krytykę Beauvois powinien tylko powiedzieć "amen".

Michał Walkiewicz - Filmweb

O filmie

O tym, że Dobra Nowina nikomu się nie narzuca nie trzeba chyba specjalnie nikogo przekonywać. Nieprzekonani jednak mogli się zreflektować próbując uświadczyć w multikinach francuską produkcję Ludzie Boga. W Krakowie jeden multipleks odważył się na emisję, reszta seansów tylko w kinach dla koneserów ambitnego kina. Film o tyle niesamowity, że nie był inspirowany pobudkami religijnymi. Co przyznaje reżyser Xavier Beauvois pytany o to: Dlaczego właśnie film o zakonnikach? Historia, oparta na faktach, opowiada o grupie mnichów – trapistów żyjących w latach 90. w klasztorze w górach Atlas w Algierii. Pomagają lokalnej społeczności, prowadzą żywot spokojny, niemal medytacyjny. Do czasu – w okolicy coraz aktywniej zaczynają działać islamscy bojownicy i mordować odmiennie myślących.  Mnisi będą musieli podjąć decyzję, czy zostać i nadal wspierać zwykłych ludzi, czy wyjechać do bezpiecznej Francji.

To by było tyle odnośnie całości fabuły. Poniżej chcę się podzielić moimi ważeniami po obejrzeniu filmu dotyczących, trzech wątków które mnie w jakiś sposób poruszyły i skłoniły do przemyśleń.


Modlitwa

Oglądając Ludzi Boga można się wydawać, że ogląda się przykładne życie pobożnych zakonników w klasztorze. Bardzo trafne stwierdzenie. Bo cała akcja filmu jest nierozerwalnie związana z modlitwą. Nie dlatego, że (wbrew pozorom) mnisi się nieustannie modlą, ale dlatego, że modlitwa jest dla nich najważniejszym elementem dnia – która uświęca inne czynności od rana do zmierzchu. Film jest prawie pozbawiony muzyki, pomijając jedną wymowną scenę z końca filmu. Jedyny śpiew to właśnie chorał i pieśni religijne. Pozostałym częściom filmu towarzyszą dialogi i wymowne milczenie, które pomaga usłyszeć Boga. Liturgia natomiast podkreśla to co najpiękniejsze i najważniejsze dla człowieka. Jest punktem odniesienia, ukazuje co stoi w centrum życia zakonnika, wskazuje mu na cel jego życia i uzasadnia przyjętą przez niego postawę moralną - lex orandi, lex credendi (prawo modlitwy prawem wiary). W modlitwie mnisi pozwalają sobie na czułe wzruszenia serca, nieraz płyną łzy - co kontrastuje z ich na pozór bezuczuciowym trybem życia i w relacjach z innymi.

Praca

To co zatrzymywało bohaterów tego (pamiętajmy, że prawdziwego) dramatu było przywiązanie do ludzi, do których zostali posłani. Swoją pracą na własne utrzymanie, ale także pomocą świadczoną innym stali się prawdziwą ostoją dla ubogiej algierskiej miejscowości. Decyzja o wytrwaniu do końca – bardzo trudna zresztą, nie była motywowana chęcią wygody czy utrzymania relacji jakiegoś podporządkowania sobie okolicznych mieszkańców. Ci zakonnicy byli wykształceni i obyci w świecie, mieli szansę opuszczenia zagrożonych terenów. Posługiwali nie tylko jako duszpasterze, ale również jako rolnicy, pszczelarze, mechanicy, lekarze… angażowali się w dialog z kulturą Islamu, nie odwrócili się nawet od swoich prześladowców, gdy ci prosili ich o pomoc. Codziennie spływał im pot po plecach. Często stawali wobec trudnych wyborów, które pozwalały się rozwiązywać tylko dzięki cudownym zrządzeniom opatrzności. Nierzadko znajdowali się na granicach własnego wyczerpania w trosce o innych.

Wspólnota

Najpiękniej, moim zdaniem, została w filmie ukazania wspólnota zakonna. Wydaje mi się, że jest to szczególnie ważne w czasach, w których jest ona niezrozumiałym, kontestowanym znakiem dawnego kościelnego porządku, czymś szkodliwym dla człowieka – gwałcącym i hamującym jego naturalny rozwój. W tym filmie jednak nie jest to sztuczny, formalny twór wiążący zakonników z jakimś konkretnym miejscem. To piękna i dynamiczna, choć niepozbawiona trudności relacja. To rodzina, którą tworzą bardzo różne charaktery. Bardzo wymowne są kadry które ukazują w ciszy sylwetki poszczególnych zakonników. Na ich twarzach widać radość, zamyślenie, ból, strach. Każdy jest inny, razem się modlą, pracują i razem się kłócą. Jak trzeba - lecą przekleństwa. Pomyślałem sobie, jakie to życiowe i prawdziwe! Przez to (szczególnie dla mnie, jako młodego zakonnika) autentyczne i piękne. Gdyby któregoś spośród nich zabrakło wspólnota już nie była by taka sama. Dobra wspólnota to również szkoła charakterów, wzrostu duchowego, solidne oparcie trudnościach, miejsce wspólnego rozeznawania i walki.

Ta ekranizacja to wydarzenie na skalę Wielkiej ciszy, które pozwala ludziom świeckim na chwilę wejść w świat gdzie profanum zła i ludzkiej niedoskonałości łączy się z Sacrum ofiary i Bożej miłości. Zważywszy na współczesny problem prześladowań chrześcijan, liczne rozruchy religijne i etniczne, przesłanie filmu jest jak najbardziej aktualne. Ludzie Boga odkrywa ignorowaną przez wielu rzeczywistość, ukazuje to co w życiu najtrudniejsze i najpiękniejsze oraz zaprasza do refleksji nad własnym życiem – o ile ktoś chce z tego zaproszenia skorzystać.

Tytuł: Ludzie Boga (Des Hommes et des Dieux)
Czas trwania: 120 min
Reżyseria: Xavier Beauvois
Scenariusz: Xavier Beauvois, Etienne Comar
Premiera: 28 stycznia 2011 (Polska), 18 maja 2010 (Świat)
Produkcja: Francja
Gatunek: dramat historyczny


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl