jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Kultura

Karol - papież, który pozostał człowiekiem

Mam przyjemność zrecenzować, na ile to możliwe, drugą część filmu opowiadającego o życiu Karola Wojtyły reżyserii Giacomo Battiato. W rolę człowieka w bieli wcielił się ponownie Piotr Adamczyk. Aktor przyznał, że długo wahał się nad podjęciem decyzji zagrania postaci Jana Pawła. Bo trzeba być nie lada śmiałkiem, by chcieć zrównać się z Wojtyłą, nawet po miesiącach przygotowań i starannej charakteryzacji.

Akcja filmu rozpoczyna się jednego z tych pamiętnych kwietniowych wieczorów roku 2005. Plac św. Piotra zapełniony jest rozmodlonym ludem, błagającym w intencji konającego papieża. A gdzieś ponad nimi, na czwartym piętrze Pałacu Apostolskiego, prezentuje się nam Wojtyła w swojej sypialni, zupełnie sam, wokół panuje cisza.

"Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi" zagrzmiał głos Papieża Polaka podczas mszy inaugurującej jego pontyfikat. Zostajemy przeniesieni o dwadzieścia sześć lat wstecz. Młoda myśl papieska zostaje skontrastowana kardynalskiemu sceptycyzmowi, reprezentującemu ówczesne stanowisko posoborowego Kościoła. Któż z nich mógł przewidzieć, że ten sam człowiek dokona, zaryzykuje słowo, rewolucji w Ecclesii, a także w postrzeganiu samego urzędu papieskiego.

Ten właśnie przełomowy pontyfikat jest ukazany na tle burzliwych dziejów Europy ostatnich dwóch dekad XX stulecia. Naświetlony zostaje nam problem polski, meksykański, iracki. Przedstawiony jest także stosunek Papieża do AIDS, a także jego koncepcja na temat rodziny, oraz dialogu z młodym pokoleniem europejczyków, odchodzących od Kościoła. Te sceny mnie najbardziej uderzyły. Oto właśnie encykliki i książki Wojtyły, poprzez usta Adamczyka trafiają do oglądającego. Obejrzałem wiele filmów biograficznych, ale z tym zabiegiem, na taką skalę i z takim efektem na odbiorcę nie spotkałem się jeszcze nigdy. Kolejną niespodzianką jest to, iż oglądając sceny z codziennego życia Jana Pawła, wydaje się nam ono nudne. Zupełnie odmienne do tego, które mieliśmy okazję często widzieć w telewizji.

Rozczaruje się ten, kto przyszedł na seans w przekonaniu obejrzenia gloryfikowanej historii wielkiego człowieka. Nie znajdzie on tam także wartkiej akcji, ani trzymającej w napięciu muzyki. Zawsze mam w zwyczaju pytać znajomych o opinię, rozczarowałem się słysząc ich niezadowolenie. No cóż. Nie zmienia to jednak mojego stosunku do filmu. Mam wręcz przeczucie, że zostanie on jeszcze doceniony. Na pewno nie teraz, ani nawet za pięć lat, gdyż mamy jeszcze głęboko w pamięci sylwetkę Papieża Polaka. Miejmy jednak świadomość, że przyjdą po nas nowe pokolenia, które będą go znać jedynie z książek.

Paweł Dudzik
"Karol - człowiek, który został papieżem"

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl