jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Kultura

Chata pełna Boga

Paweł Dudzik SJ

Ciemność wyolbrzymia lęki, kłamstwa i żale. Prawda jest taka, że są one bardziej cieniami, niż rzeczywistością, więc w mroku wydają się większe. Kiedy do miejsc, gdzie w tobie żyją, dociera światło, zaczynasz widzieć, je takimi, jakie są.

Wakacje, wolność, przygoda… no cóż. Jeśli zamiast tego trzeba pozostać w mieście i poddać pewnym obowiązkom to przynajmniej można pomarzyć. Na towarzysza tego pomarzania, wybrałem, sugerując się jedynie tytułem, Chatę Wiliama Younga. Swojski tytuł zwabił mnie jednak w podstępną pułapkę i niechcący przeżyłem wspaniałą przygodę. Ta historia jest oparta na faktach. Im częściej sięgam po książki opatrzone takim wstępem, tym więcej podejrzeń nabieram już na samym początku lektury. Autor zamieszczając takie usprawiedliwienie, jest w pełni świadom, że bez tej uwagi cała fabuła może wydać się nieprawdopodobna… i ma rację.

Wspaniałe wakacje Macka przeradzają się w horror. W dniu powrotu do domu, dwójka jego dzieci doznaje wypadku na jeziorze. Na szczęście, ojcu udaje się uratować nastolatków. Nie nieszczęście, chwilę tego dramatu wykorzystuje seryjny, dziecięcy porywacz i morderca. Jego ofiarą pada najmłodsza córka Macka. Żadnego z ciał ofiar mordercy nie zdołano dotąd odnaleźć. Ślad po porwanej Missy urywa się w zaszytej na odludziu, opuszczonej chacie. Poczucie winy, porażka ojcostwa, trauma całej rodziny - Wielki Smutek. Po trzech latach od tych zdarzeń zimowego popołudnia Mack znajduje w skrzynce pocztowej list bez znaczka i stempla. Czekam na ciebie w chacie, tata. Cóż za niewybredny kawał! Znienawidzony ojciec i pijak nie żyje przecież do czasu ucieczki Mack’a z domu. Był wtedy w wieku swoich dzieci. A chata? Wiedzą o niej tylko śledczy i najbliższa rodzina. Wściekły na siebie, świat i Boga, skonsternowany bohater podejmuje w tajemnicy decyzję o wyprawie. To podróż po… on sam właściwie nie wie po co. By rozliczyć się z przeszłością, mordercą córki, ojcem, Bogiem? Czy może gna go silne, podświadome oczekiwanie na rozgrzeszenie, które w jego odczuciu nigdy nie miało najeść? Popychany instynktem zjawia się ponownie w opuszczonej chacie. Ślady krwi na podłodze przy kominku są tak samo wyraźne jak przed trzema laty. I wtedy dzieje się coś niesamowitego. Coś co powinno całkowicie podważyć wiarygodność historii opartej na faktach. Mack przeżywa niesamowite, trzydniowe spotkanie z Bóg tylko wie kim. To spotkanie zmienia całe jego życie. Gdyby nie ta zmiana, pewnie nigdy byśmy się nie dowiedzieli o tej historii.

Chata jest (w odczuciu piszącego te zdania) najwspanialszym fabularyzowanym traktatem o Trójcy Świętej (jaką miał do tej pory w rękach) dla człowieka XXI wieku. Nie wymaga przy tym wiedzy teologicznej ani znajomości systemów filozoficznych. Nie domaga się wysiłku metafizycznego, który zaprząta od stuleci tęgie głowy filozofów, teologów, doktorów Kościoła i Bóg wie kogo. Przy całej swojej prostocie Chata jest książką mistyczną. Przenosi nas w zupełnie inny wymiar. Rozdział po rozdziale dochodziłem do wniosku, że jest to jak najbardziej historia oparta na faktach. Co więcej to jest nasza historia, każdego z osobna, oparta na naszych absolutnie osobistych faktach. Gdyby nawet jej autor okrutnie sobie z nas zażartował (choć nie chciałem długi czas dopuszczać takiej myśli) - przenosząc własne lub cudze doświadczenie do poziomu metafory czy przypowieści - i tak nie straciła by ona na swojej autentyczności, ponieważ czytelnik potrafi się w niej autentycznie i całkowicie odnaleźć. Mały wtręt. Podobnie jest z mitami i z niektórymi wątkami Pisma Świętego, których może nie sposób dowieść naukowo. Jednak mimo to jesteśmy głęboko przekonani o ich autentyczności – bo odnoszą się do naszego doświadczenia. Czytając Chatę cały czas doświadczamy i jesteśmy doświadczani Obecnością. Nie możemy przejść wobec niej obojętnie.

Autor: William P. Young

Tytuł: Chata

Wydawca: Nowa Proza

Rok wydania: 2009


William Paul Young miał bardzo dziwne życie. Urodził się w Kanadzie, ale większą część dzieciństwa spędził na Papui - Nowej Gwinei. Jego rodzice byli misjonarzami. Pod wpływem ciężkich przeżyć dzieciństwa Young doświadczył zwątpienia i przechodził kryzys wiary. By po powrocie do Kanady opłacić studia pracował jako DJ, ochroniarz i robotnik na polach naftowych. Jeden rok spędził w wędrownej trupie aktorskiej, a potem trafił do seminarium. Ostatecznie poznał swoją przyszłą żonę i porzucił karierę duchowną. Imał się różnych zawodów. Powieść "Chata" to jego dość nietypowy debiut prozatorski. On sam przyznaje, że książka powstała jako prezent dla jego sześciorga dzieci. Nie zamierzał jej publikować.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl