jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Formacja > Animatorzy

A jak autorytet

"Dlaczego moi ministranci mnie nie słuchają?". "Dlaczego nie mam wśród nich autorytetu?": to odwieczne pytania animatorów zajmujących się ministrantami, które spędzają im sen z powiek. Korzystając ze swojego doświadczenia animatora postaram się odpowiedzieć na te pytania i poradzić coś w tej kwestii.

Z tym pytaniem spotkał się na pewno każdy Ksiądz opiekun parafialnej wspólnoty ministrantów. "Psze Księdza - oni mnie w ogóle nie słuchają! Co ja ma robić!?" - zdaje się wołać roztargniony animator. Czymże jednak jest autorytet, którego tak potrzebujemy? Czyż nie utożsamiamy go z sianiem postrachu w szeregach swojej wspólnoty? Strach nie ma nic wspólnego z autorytetem. Takie połączenie (zwane terrorem) stosowali i nadal stosują dyktatorzy, dla których strach to środek utrzymania władzy. A jeśli już o władzy mowa, to animator powinien w ogóle zapomnieć o takim słowie. Władza. Strach prowadzić może tylko do niechęci, czy nawet wrogości do nas. My jednak dyktatorami nie jesteśmy i być nie zamierzamy.

Autorytet, to taka forma relacji między animatorem, a ministrantem, gdzie obie strony czują się bezpiecznie i mają do siebie zaufanie. Nie ma poczucia bezpieczeństwa bez zaufania. Jest to stan, który wypracowujemy przez szereg miesięcy - nieraz nawet lat! Nie możemy oczekiwać rewolucji - potrzeba czasu. Trzeba wiele cierpliwości - nie od razu Kraków zbudowano. Czyż ufamy komuś, kogo widzimy pierwszy raz w życiu? Dlatego też powinniśmy towarzyszyć ministrantom nie tylko przy ołtarzu. Trzeba nam być obecnymi w innych sferach ich życia: pomagać w szkole, czasem dowiedzieć się, czy nie ma jakichś problemów w domu, które rzutują na jego służbę, zadzwonić do domu ze zwykłym zapytaniem: "Co u Ciebie?" czy wybrać się razem na basen, rower, mecz... Czasem jedna szczera rozmowa może dołożyć więcej cegieł do gmachu naszego autorytetu, niż krzyk i nerwy. Te drobiazgi budują naszą relację, a pustego i Salomon nie naleje.

Nie można żądać, by z dnia na dzień pas i krzyż animatorski przysporzył nam autorytetu; że zaraz, skoro tylko powrócimy z ustanowienia: ministranci zaczną nas "słuchać". Autorytet nieraz utożsamiany jest właśnie ze "słuchaniem". Lecz aby go mieć, ministranci muszą mieć czego słuchać. Dlatego niezbędna jest osobista formacja animatora. Nie możemy być wzorem dla nich, skoro sami jesteśmy na ich poziomie wiedzy i formacji. Czyż w naczyniach połączonych z jednego naczynia do drugiego może się coś przelać, skoro w obu stan wody jest taki sam?.

"Wymagajcie od siebie nawet wtedy, gdy inni od was nie będą wymagali" - to hasło winno stać się mottem służby wszystkich animatorów. Nie możemy oczekiwać od ministrantów tego, czego sami nie możemy im dać; nie możemy egzekwować sumienności, skoro sami jesteśmy niesystematyczni, niepunktualni, bylejacy! Sami musimy być niezawodni i odpowiedzialni. Ich oczy naprawdę są w nas, animatorów; utkwione. Czerpiąc z naszych zachowań nie mogą poczuć się zgorszeni.

Autorytet to nie tylko dobro indywidualne animatora. To wartość, która należy do całej wspólnoty animatorów. Nie można za nic w świecie podważać wzajemnie autorytetu, zwłaszcza w obecności ministrantów; poprzez kłótnie, podważanie decyzji, wyśmiewanie. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. A do zrujnowania we wspólnocie ministrantów jest wiele.


Dekalog autorytetu animatora:
  1. Bądź z ministrantami.
  2. Sam bądź taki, jakimi chciałbyś mieć swoich ministrantów.
  3. Buduj zaufanie, a nie strach. Ten do niczego dobrego nie prowadzi.
  4. Zapomnij o słowie "władza". Posługa animatora to służba.
  5. Bądź cierpliwy, cierpliwy, cierpliwy...
  6. Towarzysz ministrantom w różnych sferach ich życia, ale nie bądź wścibski.
  7. Nie stój w miejscu - rozwijaj się.
  8. Nie podważaj autorytetu kolegi-animatora.
  9. Nie będziesz krzyczał...
  10. ...Gdy możesz szczerze porozmawiać.
Piotr Lewandowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl