jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Udław się jajem - czyli wesołego Alleluja!

Czołem MINIStrowie!

Już dawno stwierdzono, że wszystko, co człowiek robi - dla zysku robi. Je, pije, uczy się (albo chociaż udaje) itd. Mój znajomy kierujący się tą zasadą i szczerze ją wyznający jest jednak paskudnym samolubem, nieznośną życiową zrzędą i marudą. Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym takiego towarzystwa. Pożal się Boże - materialista. Przeżywany przez nas czas świąt Wielkiej Nocy jest jedną z ostatnich ostoi i opok, których nie przykryło morze konsumpcjonizmu i obłudy. Już wiadomo, że Święta Bożego Narodzenia - okres, co bądź wywodzący się z Kościoła, został włączony w pogański niemal czas obżarstwa, lenistwa i zakłamanej gorliwości. Nie jeden i nie dwadzieścia razy słyszałem od dorosłych ludzi, że "najistotniejsze święta to te w grudniu... no jak one się tam nazywają, bo trwają dłużej i można dostać prezenty itp." Powiadam wam, drodzy MINIStrowie - mówili to właśnie ci, którzy z prawdziwie religijnych obchodów próbują zrobić, przepraszam za określenie; świecką bibę.

Na szczęście Wielkanocy, jako najważniejszej uroczystości Kościoła katolickiego udało się, jak na razie, uchronić od zatracenia swojej ogromnej wartości. Nasuwa się pytanie: dlaczego?

Po pierwsze trzeba zacząć myśleć, przez chwilę oczywiście, jak półprzeciętny, niedoinformowany laik, którego rzecz jasna my jako MINIStrowie z założenia powinniśmy uratować od śmierci w niewiedzy. Wielkanoc dotyczy czyjejś śmierci, cierpienia, niesłusznego oskarżenia. Nikt nie chce w swoim życiu pamiętać takich traumatycznych przeżyć; cóż dopiero obchodzić je jako święto. Na pozór, więc - Triduum Paschalne to okres od początku do końca smutny, działający na nas jak śmierć sąsiada (no to może zły przykład, niech będzie wujka) - przygnębiający. To jeden z elementów, które spowodowały zamknięcie Wielkanocy w rezerwacie rzeczy nieskażonych. Deo Gratias - że tak się stało. Święta Zmartwychwstania Pańskiego powinno być bowiem przeżywane w 90% duchowo; wewnętrznie, a tylko w 10% - w sposób materialny - widoczny. Nie ma drugiej takiej uroczystości, kiedy tak ważne jest zastanowienie się nad naszym życiem, tego, co za i przed nami, naszą wiarą i miłością, a przede wszystkim tym, co na końcu spotka nas w recepcji nieba. Szkoda, że niektórzy wolą iść tam "gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie..." (Mk 9, 48).

Ostatnie czasy to przekręcanie pojęć i wartości na świecie. Uczciwość to skrywana obłuda i złodziejstwo, albo tylko wtedy, gdy nam się opłaca. Miłość to chęć fizycznego zużycia i skonsumowania. Pobożność - tylko, kiedy nikt nie patrzy i nie ocenia. Trzeba z tym walczyć.

Zachęcam Was, drodzy MINIStrowie do szczególnego w tym okresie działania na rzecz przywracania właściwej czci i rozumienia Świąt Wielkiej Nocy. Może uda się wam kogoś nawrócić, spowodować, że odnajdzie nową, właściwą drogę. Drogę, na której już czeka Chrystus.

Na czas wielkanocnej służby przy ołtarzu i nie tylko, pozdrawia Was i życzy pracowitości:
Piotr Lewandowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl