jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

W Komunii z Bogiem

Rozważanie nad tegorocznym hasłem roku duszpasterskiego 2010/2011

Piotr Lewandowski

Postawmy sobie dwa pytania: Czym jest Komunia z Bogiem? oraz: w jaki sposób powinniśmy do niej dążyć?

Człowiek od początku stworzenia był w doskonałej i harmonijnej jedności z Bogiem. Jednak wraz z pierwszym grzechem sprzeniewierzył się tej wspólnocie; zdradził ją. Od tamtej pory, poprzez wieki trwania ludzkości; świadomie lub nie: szuka sensu życia, tęskni za Bogiem (por. Rz 8,18-23). Ostatecznie i w pełny sposób zjednoczymy się z Bogiem dopiero w niebie. Jednak do tego momentu, tu: na ziemi, naszym zadaniem jest dążyć i starać się być jak najbliżej Niego. Komunia oznacza
wspólnotę, zjednoczenie, trwanie blisko kogoś. Ale tak jak między ludźmi: trwanie z kimś w przyjaźni oznacza ciągłą dbałość o relację, pielęgnowanie tej więzi. Również Komunia z Bogiem nie jest (tylko) stanem, czymś trwałym, ale jest procesem, czymś co także dzięki naszym wysiłkom nie tylko trwa, ale dzieje się i rozwija. Kto trwa w Bogu, jak uczy nas sam Jezus (J 15,1-11), w Nim też trwa sam Bóg! Z drugiej strony niepodtrzymywanie tej więzi powoduje powolne jej obumieranie…

Troska o Komunię z Bogiem
W jaki sposób możemy więc troszczyć się o naszą wspólnotę z Bogiem? Otóż Kościół daje nam mnóstwo takich pomocy. Skupimy się na 4 najistotniejszych z nich.

Modlitwa
Jak możemy rozumieć, akceptować czy ufać komuś, z kim nie rozmawiamy? Czy zwierzamy się komuś spotkanemu przypadkowo lub wręcz obcemu czy wrogiemu? Na pewno nie. Tak samo rzecz się ma z Bogiem. Dużo trudniej nam zwrócić się do Niego, jeśli na co dzień… nie rozmawiamy z Nim! Cóż dopiero powierzać Mu ważne sprawy naszego życia, decyzje lub nasze problemy. Trwanie we wspólnocie z Bogiem, jak w każdej przyjaźni: wymaga rozmów. Rozmów częstych i szczerych. Takich, na które mamy czas. Czymś takim jest właśnie modlitwa. Niech zachętą będą słowa samego Chrystusa:
„Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15,7).

Pokuta
Jak w każdej przyjaźni: zdarzają się kłótnie, nieporozumienia czy zdrady. Są tym bardziej bolesne, im bardziej obu stronom zależy na sobie. A jak bardzo Bogu zależy na nas? Tak bardzo, że Bóg Ojciec dał nam swego Syna Jezusa: „
W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy„ (1 J 4, 10 por. J 3,16). Mało!: On oddał za nas także swoje życie, aby być blisko nas: „Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje” (1 J 3,16). Tym bardziej więc, choć to tak trudne, musimy zrozumieć, jak bardzo dotkliwie rani Boga nasz grzech. Rani on Go przez to, że Bóg kochając nas, widzi straszne rany, jakie sami sobie zadajemy. W tym wszystkim jednak znajdujemy lekarstwo na grzech, którym jest żal za grzechy i pokuta. A możemy jej dostąpić w sakramencie spowiedzi, właściwie nazywanym pokutą i pojednaniem (z sobą samym, innymi ludźmi i Bogiem!). Tu sprawdzają się słowa  1 Listu św. Jana: „Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 J 1,8-9). I dalej pisze św. Jan: „Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego” (1 J 2,1). Nie bójmy się więc korzystać z tej okazji do pojednania: powrotu do jedności z Bogiem, poprzez wyznanie swoich grzechów. Kto choć raz pokłócił sie z najlepszym przyjacielem, wie dobrze, jak uzdrawiającą moc ma wtedy szczera rozmowa i wzajemne przebaczenie…

Komunia św.
Gdy pokonamy już wszelkie trudności związane z naszą grzesznością i czynieniem zła, możemy też przyjąć Komunię św. Po co? Jest ona nie tylko symbolem, zewnętrznym znakiem naszej wewnętrznej jedności z Bogiem. Więcej: ona rzeczywiście umacnia nas w jej budowaniu i wspiera nasze wysiłki na drodze do bycia w zgodzie z Bogiem, ale też… z ludźmi! „
Jeśli Bóg z nami, którzy przeciwko nam!?”, pisze św. Paweł (Rz 8,31b). Komunia z ludźmi jest owocem i obrazem naszej osobistej komunii z Bogiem. Ale Komunia to nie tylko chleb Eucharystyczny przyjmowany w czasie Mszy św. Komunia, to także wzajemne pojednanie. To życie w zgodzie z innymi, z bliźnim, którego widzę, z którym żyję na co dzień, a który często staje się próbą dla mojej wiary. Prawdę tą trafnie opisał już św. Jan, gdy napisał: „Jeśliby ktoś mówił: ŤMiłuję Bogať, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi” (1 J 4,20).

Kościół
Obrazem Boga na ziemi jest Wspólnota wszystkich wierzących, czyli Kościół. Czy mielibyśmy modlitwę, gdyby nie Kościół (np. nasi rodzice, dziadkowie)? Nie. Czy moglibyśmy przystępować do spowiedzi św., by pojednać się z Bogiem, gdyby nie Kościół? Nie. Czy moglibyśmy jednoczyć się z Bogiem przez przyjmowanie Komunii św., gdyby nie Eucharystia sprawowana w Kościele? Nie. Kościół, mimo wielu braków i niedoskonałości, jest nam dany przez Boga, aby prowadzić nas do jedności z Nim samym. Trwanie więc we wspólnocie i nauce Kościoła, szczególnie papieża, zaufanie wymaganiom i decyzjom Kościoła jest kolejną pomocą w trwaniu w jedności z Bogiem. Z resztą od początku było ono, podobnie jak wymienione wcześniej pokuta, modlitwa i eucharystia: znakiem jedności wspólnoty wierzących w Jezusa. Tak pisze o pierwotnym Kościele św. Łukasz w Dziejach Apostolskich: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach„ (Dz 2,42).

Niech więc rok kościelny 2010/2011 będzie okazją do przyjrzenia się swojej jedności z Bogiem oraz do pogłębienia jej. Niech służą temu wytrwała modlitwa, szczera pokuta, częste uczestnictwo w Eucharystia (z Komunią św.) oraz wierne trwanie w Kościele.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl