jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Listy paschalne do Dobrego Człowieka: Ostatnia służba

Wielki Czwartek, 1 kwietnia 2010 r.

Dobry Człowieku!

Dziś spełniły się słowa Pisma, które słyszałeś! Ty - ubogi, któremu Słowo ogłosiło Dobrą Nowinę! Ty - którego złamane serce zostało opatrzone! Ty - jeniec i więzień, któremu Słowo zapowiedziało swobodę! Ty - zasmucony, którego Ono pocieszyło! Ty - który otrzymasz wieniec zamiast popiołu, radość - zamiast smutku, chwałę - zamiast zgnębienia na duchu! I wreszcie Ty - któremu obwieszczono rok łaski Pańskiej i dzień pomsty naszego Boga! Twoje święto już dziś. Dlaczego się nie cieszysz?

Kończy się okres próby, kiedy wraz z całym tłumem podążałeś za Jezusem. Chyba najłatwiej jest w tłumie... Nikt Cię później nie rozpozna, bo pomiędzy ludźmi wszystkie twarze są takie same. Każda równie potrzebująca, podobnie prosząca i tak samo zdziwiona każdym Jego Słowem. W tej specyficznej procesji za Zbawicielem ciekawość Jego osoby sprawiała, że nie zauważałeś innych ludzi. O dziwo nawet mniej Ci przeszkadzali niż zwykle. Gdyby tylko nie byli tak bardzo nachalni. Może Jezus nie musiałby odpływać na środek jeziora? Ci wszyscy trędowaci, chorzy i biedni, którzy czegoś potrzebują! Rozpychali się łokciami, a przecież nawet nie chcieli go słuchać. Żądali cudu, ale po spełnieniu się tego, o co prosili, prawie każdy wrócił do siebie. Dlaczego musieli wybrać się w drogę razem z wami? W tłumie przecież i bez nich jest wystarczająco niewygodnie, ciepło, a i widać niewiele. Szkoda, że nie transmitują w telewizji nauczania Jezusa. Wtedy spokojnie, przed telewizorem, z colą i chipsami mógłbyś to wszystko obejrzeć, nie narażając się przy tym na te wszystkie trudy. O błogosławiona wygodo!

Chociaż... chyba warto było. Przed telewizorem nigdy nie wypatrzyłby Cię. A tak, zostałeś wybrany. Szedłeś za Jezusem wraz z Jego uczniami, jako jeden z nich. Jego wzrok spoczął na Tobie niejednokrotnie. Och, jak głębokie i dziwne to spojrzenie! Smutne i piękne spełniającą się Obietnicą! Kto wie? Może gdyby nie ono, nie zostałbyś z Nim ani na chwilę? Przecież bywało ciężko. Mówił co prawda jakieś słowa, ale ciężko było je zrozumieć. Mówił w prosty sposób, ale o jakichś dziwnych sprawach, takich jak miłowanie nieprzyjaciół. Przecież to syn zwykłego cieśli! Łatwiej było Ci podziwiać Jego czyny niż słowa. Ich też nie rozumiałeś, ale ich prawdziwość była widoczna od razu. Właśnie teraz uświadomiłeś sobie, że pamiętasz te wszystkie obrazy, miejsca. Są prawie jak na zdjęciach, prawda? Ale słowa? Wiem, że nie potrafisz sobie przypomnieć, co wtedy mówił. Ostrzegał przed złem - to tak ogólnie, ale cytatu nie przytoczysz, niestety. Najbardziej podobała Ci się ta sztuczka z wskrzeszeniem. A może to nie sztuczka? Może prawdziwy cud? Tego nie wiesz, ale wrażenie nieziemskie, prawda? Tak. Zdecydowanie łatwiej było pojąć czyny. Aż do dziś...

Dziś nakazał Ci spożywać swoje Ciało. Zrobił to łamiąc zwykły chleb, okrągłe pieczywo jakich wiele. I właśnie ten chleb nazwał swoim Ciałem. Zjedliście wszyscy, bo cóż innego Wam pozostało? Potem wszystko było zwyczajne, chociaż był jakiś taki smutny, a może bardzo zamodlony? I wszystko byłoby dobrze, ale On kazał jeszcze pić swoją Krew! I to macie czynić na Jego pamiątkę. Czyżby gdzieś wyjeżdżał?

Dziś przyklęknął przed Tobą. Wcześniej opasał się prześcieradłem, nalał wody do miednicy. I podszedł do Ciebie chcąc umyć Ci nogi. Nic dziwnego, że mu pozwoliłeś. Byłeś bardzo zdziwiony. A kto by nie był? Na szczęście to spotkało wszystkich. Czułbyś się głupio, gdyby tylko Tobie usługiwał. Powiedział jeszcze, że nie wszyscy jesteście czyści. Resztę pamiętasz jak przez mgłę, prawda? Zupełnie tak, jakbyś spał...

Nie będziesz tego rozumiał, nie oczekuję tego od Ciebie, ale dziś wieczorem pójdziesz z Jezusem do ogrodu Getsemani. Uważaj, byś nie przespał ostatnich wspólnych chwil.

ze smutkiem
Twoje Sumienie
Tekst: Tomasz Adamski
Drugi list
Trzeci list
Czwarty list

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl