jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Listy paschalne do Dobrego Człowieka: Ostateczna wolność

Pierwszy list
Drugi list
Trzeci list

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego, 4 kwietnia 2010 r.

Dobry człowieku!
Alleluja!

Weselą się zastępy niebieskie! I Ty, któremu tak ciężko uwierzyć w to, że Ten, który umarł na Twoich oczach żyje i jest gdzieś pośród nas - wesel się! Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał! I nie liczy się to, czy rozumiesz. Bo jeśli uważasz, że rozumiesz cud - jesteś obłudny. To rzeczy zbyt ciężkie dla Ciebie, byś mógł choćby zbliżyć się do tak wielkiej Tajemnicy.

Ważne jest to, że teraz rozumiesz słowa o trzech dniach, Zmartwychwstaniu i Zbawieniu. Pan Bóg w ten sposób pokazał Ci czym jest prawdziwa wolność. To wierność aż do końca temu, co przygotował dla Ciebie Najwyższy. Bo przygotował dobro - nawet jeśli jest ono ciężkie do zrozumienia lub nawet trudne do przyjęcia. Bo sensu nie musisz rozumieć, Bóg wie lepiej od Ciebie i nigdy nie pozwoli, byś otrzymał coś, czego uniesienie jest ponad Twoje siły. Wierz mu na słowo.

Pytanie tylko jak Ty postrzegasz tę wolność. Teraz, gdy Chrystus żyje, możesz bardzo łatwo wmówić sobie, że to wszystko się nie wydarzyło. Że nie było zdrady, sądu, krzyża i śmierci. Wiesz dobrze, także z własnego doświadczenia, jak łatwo człowiek przyzwyczaja się do dobrego, do wygody i do wyobrażenia, że nic się nie stało. Zresztą wokół tyle ludzi wątpi w prawdziwość tych wszystkich wydarzeń. Ich akurat można zrozumieć, bo nie widzieli tego co Ty, który stoisz najbliżej tych wszystkich Tajemnic. Od Ciebie jednak wymaga się więcej. Jeśli wciąż pytasz dlaczego, wiedz, że wolność jest trudna. Jeśli otrzymujesz od rodziców pieniądze, które tracisz - spodziewaj się pytania na co je spożytkowałeś. Bóg także kiedyś spyta, co zrobiłeś ze swoją wolnością, którą wywalczył dla Ciebie na krzyżu.

Czy przypadkiem nie przehandlowałeś krzyża, gdy zwietrzyłeś w tym interes? Przecież krzyż można bardzo łatwo sprzedać - forma zapłaty jest kusząca: tania przyjemność i próżne pieniądze... Czyli innymi słowy: wszystko to, przed czym Chrystus Cię ostrzegał i wciąż ostrzega. A jednak wciąż Tobie pozwala decydować, chociaż wie, że czasami trudno Ci będzie odmówić marnościom. Takiej miłości nie opiszą żadne słowa- robią to czyny.

Przypomnij sobie, co działo się przez ostatnie dni. Zauważ w tym wszystkim Boży zamysł. Nie musisz od razu go rozumieć. Nie zamykaj Miłości w pojęcia, terminy i nie wpisuj je w ciąg przyczyn i skutków. Nie klasyfikuj tego, co wymyka się słowu, żebyś nie zgubił najważniejszego. Twój świat jest za mały byś mógł jego językiem ogarnąć choć cząstkę boskości. Pytasz, co Ci pozostało? Patrz, podziwiaj i módl się, by pokusy nie były silniejsze. Bo cały absurd wyboru zła sprawia, że staje się ono naturalne dla tych samych ludzi, dla których Chrystus tyle wycierpiał. I właśnie wtedy łatwo jest zapomnieć o krzyżu na Golgocie i pustym grobie, jaki znalazłeś dziś rano idąc tam, nie wiedzieć po co. Może to sam Bóg Cię tam wezwał, byś zobaczył, uwierzył i poszedł głosić.

W tym wszystkim pamiętaj, że to Najwyższy obdarzył Cię wolnością, nikt inny. I że nie ma lepszego sposobu na jej wykorzystanie, niż nałożenie na siebie samego ograniczeń płynących z krzyża, byleby tylko mnie, Twoje sumienie, nie zaśmiecić. Bo Zmartwychwstanie to nie jest koniec. To prawdziwy początek.

Pełne radości i rozwagi
Twoje sumienie
Tekst: Tomasz Adamski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl