jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Odszedł...

Dnia 2 kwietnia 2005 roku zmarł papież Jan Paweł II. Do kościołów zaczęły przychodzić osoby, które wcześniej jak często same przyznają nie były za bardzo z nim związane. Ludzie zaczęli się modlić, ale czy potrzebna była aż śmierć tak wielkiego człowieka aby świat się pojednał? Czy On musiał umrzeć, aby ludzie podali sobie ręce? Czy było to potrzebne abyśmy zaczęli się nawzajem miłować? Za życia Jan Paweł II był krytykowany za swoje konserwatywne poglądy, teraz po śmierci jest uznawany za bohatera międzynarodowego. Czy to nie świadczy o obłudzie i fałszywości świata w którym żyjemy? Kiedyś papież powiedział do młodzieży "Wy jesteście przyszłością świata! Wy jesteście nadzieją Kościoła! Wy jesteście moją nadzieją". On wierzył w to, że człowiek jest zdolny do miłości. On wierzył, że człowiek potrafi kochać bez względu na rasę, kolor skóry czy wyznanie. On poświęcił na budowaniu tego całe swe życie, na budowaniu Cywilizacji Miłości. Jan Paweł II kochał młodzież, wychodził do nich, wiedział, że właśnie w młodzieży leży cała przyszłość Kościoła, bo przecież Ci młodzi ludzie, kiedyś założą swoje własne rodziny, będą wychowywać swoje potomstwo, lub pójdą Drogą Pańską. Nie zawiedźmy go zatem! My też możemy ofiarować swoją służbę Ministrancką Ojcu Świętemu, przecież on też był Ministrantem. Sam bardzo przejmował się Ministrantami, wspomniał nawet o posłudze Ministrantów w Liście do Kapłanów na Wielki Czwartek 2004 roku, w którym to liście prosił kapłanów o opiekę i zaangażowanie w pracę z Liturgiczną Służbą Ołtarza. Jan Paweł Wielki! Pierwszy papież słowiański, pierwszy papież, który jeździł na nartach i pływał na kajakach. Tego papieża przepowiedział jeden z naszych polskich wieszczów, mianowicie Juliusz Słowacki (1809-1849) w swoim wierszu.

Michał Makowski
Posród niesmaków - Pan Bóg uderza
W ogromny dzwon,
Dla Słowianskiego oto Papieża
Otwarty tron.
Ten przed mieczami tak nie uciecze
Jako ten Włoch,
On smiało jak Bóg pójdzie na miecze;
Świat mu - to proch.
Twarz jego, słońcem rozpromieniona,
Lampa dla sług,
Za nim rosnące pójdą plemiona
W swiatło - gdzie Bóg
Na jego pacierz i rozkazanie
Nie tylko lud -
Jeśli rozkaże - to słońce stanie,
Bo moc - to cud.
On się już zbliża - rozdawca nowy
Globowych sił,
Cofnie sie w żyłach pod jego słowy
Krew naszych żył;
W sercach się zacznie światłości Bożej
Strumienny ruch,
Co myśl pomyśli przestrzeń to stworzy,
Bo moc - to duch.
A trzebaż mocy, byśmy ten Pański
Dźwignęli świat...
Więc oto idzie - Papież Słowiański,
Ludowy brat...
Oto już leje balsamy świata
Do naszych łon,
Hufiec aniołów - kwiatem umiata
Dla niego tron.
On rozda miłość, jak dziś mocarze,
Rozdają broń,
Sakramentalną moc on pokaże,
Świat wziąwszy w dłoń.
Gołąb mu słowa - słowem wyleci,
Poniesie wieść,
Nowina słodka, że Duch już święci
I ma swą cześć;
Niebo się nad nim - piękne otworzy
Z obojga stron,
Bo on na tronie stanął i tworzy
I świat - i tron.
On przez narody uczyni bratnie,
Wydawszy głos,
Że duchy pójdą w cele ostatnie
Przez ofiar stos.
Moc mu pomoże sakramentalna
Narodów stu,
Że praca duchów - będzie widzialna
Przed trumną tu.
Wszelką z ran świata wyrzuci zgniłość,
Robactwo - gad,
Zdrowia przyniesie - rozpali miłość
I zbawi świat.
Wnętrza kościołów on powymiata,
Oczyści sień,
Boga pokaże w twórczości świata,
Jasno jak dzień.

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl