jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Narodziny nowych animatorów (nie koniecznie amatorów)

"Idźcie na cały świat i głoście
Ewangelię wszelkiemu stworzeniu"
Mk 16, 15

Ważne uroczystości wstrząsnęły duszpasterstwem ministrantów naszej diecezji. Najpierw, w ostatnią niedzielę roku liturgicznego, obchodziliśmy wspomnienie naszego świętego patrona, a więc i nasze święto. W sobotę 27 listopada w kościele Trójcy Przenajświętszej na Kostuchnie zaobrączkowaliśmy, a właściwie; obdarzyliśmy krzyżami animatorskimi na znak nowej, ważnej posługi 82. mężów (bez kobiet - tak jak w Biblii). To wspaniała wiadomość dla naszego Kościoła - oto do służby w Parafialnych Wspólnotach Służby liturgicznej w 44 miejscowościach i miastach zostało ustanowione ogromne grono animatorów. Byli to tegoroczni "absolwenci" kursów; październikowego i listopadowego w Wiśle - Jaworniku. Nim jednak do tego doszło, animatorzy "seniorzy" uczestniczyli od godz. 9:00 w okresowych dniach skupienia, które poprowadził tym razem związany od lat z Duszpasterstwem ministrantów ks. Grzegorz Śmieciński; wikariusz kościoła na Kostuchnie. Nauka dotyczyła osobistej pracy nad sobą animatora oraz jego funkcji w parafialnej wspólnocie. Warto dodać, że prywatna duchowa formacja animatora ("anima" - dusza), jest stałą częścią naszej posługi, do której zostaliśmy niejako powołani (może za mocne słowo, ale niech będzie). Nie możemy bowiem prowadzić grupy ministrantów, co przecież w samej swej naturze do prostych nie należy, w dodatku udając dla nich dobry przykład, samemu będąc obłudnymi i nie mającymi "wewnętrznej" dyscypliny. Pamiętajmy o belce w naszym oku, by dopiero po jej usunięciu ingerować w spojówkę swoich podwładnych, urażoną niewinną drzazgą.

Między dniem (hmmm... godziną!) skupienia, a Eucharystią, swoje mikro expose miała szanowna redakcja naszej strony, która w pośpiechu zaprezentowała siebie, swoją działalność i realia funkcjonowania strony. Ci, którzy byli słyszeli to, co ja teraz widzę... Mieliśmy szczęście, że mogliśmy się przedstawić "nie wirtualnie" takiej rzeszy świeżych animatorów. Po cichu liczymy na rozwijającą się i co stało się ostatnio szczególnie ważne; odpowiedzialną współpracę.

Uroczystą Mszę św. ustanowienia o godzinie 10:00 sprawował ks. biskup Gerard Bernacki, któremu sprawy ministrantów są, jak nas niezmiennie zapewnia, bardzo bliskie sercu. Ks. biskup wygłosił do nas także Słowo Boże, które mnie dotknęło wyjątkowo, gdyż... pierwszy raz widziałem bp Bernackiego frontalnie. Jako ministrant z Katedry często mam okazję widzieć szanownego duszpasterza w tej części liturgii słowa, tyle, że "od tyłu", gdyż w taki sposób usytuowana jest ambona... Ks. biskup przypomniał w czasie homilii, że animatorzy są powołani w szczególny sposób do pracy w swoich środowiskach, zwłaszcza w dzisiejszym "nieprzyjaznym świecie" , który nie sprzyja rozwijaniu i głoszeniu wiary. Po kazaniu odbyła się uroczystość błogosławieństwa i wręczenia krzyży animatorskich. Pod koniec półtoragodzinnej Mszy św., w geście wdzięczności za przewodniczenie liturgii, "dziekani kursów" wręczyli kwiaty bp Bernackiemu, a za przeprowadzenie kursu i stałą opiekę - naszemu duszpasterzowi diecezjalnemu, którego nie muszę chyba przedstawiać (aczkolwiek zrobię to ku chwale formalności); księdzu Bogdanowi Kornkowi.

Po Eucharystii, w której uczestniczyli w dużej liczbie (co zmniejszyło subpolarny klimat wnętrza świątyni) rodzice ustanawianych, starsi animatorzy oraz księża opiekunowie, wszyscy udali się do pomieszczeń katechetycznych na probostwie kościoła. Tam, wśród aromatycznej (aczkolwiek dla mnie skrajnie nieprzyjaznej) woni kaszanki i ciepłej herbatki, można było powspominać stare dzieje, np. tegoroczne rekolekcje czy wypady wakacyjne, a także własne kursy animatorskie. Była to także okazja do zawarcia miłych i perspektywicznych (inne są bez sensu :) kontaktów międzyparafialnych.

Około godziny 12:00 na terenie kościoła Trójcy Przenajświętszej nie było już prawie żywego ducha (co oczywiście w obliczu Ducha Świętego jest wierutnym kłamstwem), co oczywiście oznaczało koniec świętowania. Mam jednak nadzieję, że każda kolejna Msza z krzyżem na piersi, będzie dla świeżego animatora swego rodzaju świętem. I tak ma być!

Wszystkim nowo ustanowionym animatorom (nie koniecznie amatorom) życzymy wytrwałości w podjętej służbie, niezbędnej motywacji podpartej wstawiennictwem św. Tarsycjusza, a przede wszystkim dawania żywego przykładu młodszemu pokoleniu Buksów i MINIbusów!

P.S. Nie dojcie się im zjeść w całości!
An-am

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl