jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Pojedynek wieczoru! Chrystus vs świat!

Ostatnio często zastanawiam się: co powoduje, że niektórzy ludzie zabijają, kradną, niszczą czy nienawidzą, a inni są skłonni do tego by raczej pomagać, budować, kochać. Im bardziej nad tym się zastanawiam tym bardziej jestem niepewny swego zdania. Dochodzę jednak w końcu do wniosku, że istnieje tylko jedna odpowiedź. Tą odpowiedzią jest sam człowiek.

Czym jest człowiek? Człowiek to zlepka kilku patyków z wapna oraz mięsa owiniętego w opakowanie zwane skórą oraz niewidzialnym narządem zwanym duszą. Człowiek jest wart tyle co właśnie owa dusza. Dusza jest tą najważniejszą, a jednocześnie najmniej odporną na choroby częścią "homo sapiens". Właśnie choroba tego najbardziej skomplikowanego "organu" człowieka jest największym zagrożeniem dzisiejszej cywilizacji. To właśnie ta choroba powoduje wojny, mordy, czy znieczulicę na cierpienie drugiego człowieka. Czy istnieje na nią lek? Tak, istnieje od dawna. Wynaleziono go już 2000 lat temu! Genialnym odkrywcą był niejaki Chrystus. Prosty cieśla z Nazaretu, który nie miał żadnych tytułów doktorskich. A jednak ludzie mu nie uwierzyli, choć tylu spośród nich uzdrowił. Ta historia ciągnie się już dwa tysiąclecia, a ludzie nadal są oporni na jego lek. A tak nie wiele potrzeba, aby oczyścić swą duszę. Wystarczy tylko powiedzieć: "Panie Jezu, pragnę..."

Wojny międzywyznaniowe w obronie katolicyzmu są już przeszłością. Dzisiejszy Kościół musi bronić się przed Katolikami. Czysty paradoks... To zdumiewające jak Światu zależy na zniszczeniu i podważeniu autorytetu Kościoła, ostatniego hamulca w tej walce o duszę Człowieka. Dzisiejszy Człowiek chce budować arkadię na ziemi, idealny świat. Uzmysławiają mu to "wybitni myśliciele" .Głoszą oni, że bez Boga też można stworzyć Utopię. Jak na drożdżach wyrastają nam nowi "bajkopisarze" i ich opowiastki rodem z science-fiction, przy których Tolkien jest człowiekiem bez wyobraźni. Próbują oni na siłę uszczęśliwiać ludzi "wyzwalając" ich od ciemnoty i przesądów (religii?). W naszej historii mieliśmy takiego wspaniałego "wyzwoliciela". Obecnie można go podziwiać na Placu Czerwonym w Moskwie. Lenin się nazywał.... Jaką on piękną przyszłość opisywał w swoich pracach. Jak to wyszło w praktyce doskonale wiemy, albo z własnego doświadczenia albo z podręczników historii.

Jednak Kościół nie jest bezbronny w tej walce. Przecież jest on dziełem samego Boga, który dba o swoją dziatwę. Kościół posiada przecież nas, młodych wyznawców Chrystusa. Jesteśmy nadzieją Kościoła, jesteśmy jego największą bronią, asem w rękawie. My, młodzi Wojownicy Pana, codziennie musimy stawać do walki, walki duchowej, walki o wiarę. Ilu z nas musi zmagać się z kpinami czy wyzwiskami ze strony kolegów. A jednak trwamy... To jest nasze duchowe "Westerplatte" - jak mawiał Jan Paweł II. Przychodzimy dziś pod krzyż - nasz sztandar w walce o prawdziwą wolność człowieka. Przychodzimy do Chrystusa po moc by trwać pomimo wszystkich przeciwności losu. Pamiętajcie drodzy Ministranci, nie dajcie się zwariować światu! Bo świat kiedyś przeminie, a Chrystus był, jest i pozostanie...

Michał Makowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl