jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Felietony

Animatorzy made in China

Chińskie tekstylia, chińskie zabawki, chińskie urządzenia, wszyscy wiemy jaką jakością cieszą się rzeczy sprowadzane z tego kraju. "Animatorzy made in China", tak brzmi właśnie tytuł tej krótkiej refleksji jaka mi się nasunęła podczas rozważań o animatorach naszej diecezji. Dlaczego akurat takie słowa? Już tłumaczę. Otóż doskonale wiemy jak się sprawa miewa z czcigodną elitą ministrancką naszej diecezji, która zowie się animatorami. Produkowani na masową skalę (ok. 180 szt. na rok) animatorzy przypominają właśnie taki tani towar z zagranicy. Tylko kilka sztuk wyjdzie na całą serię. I tak niestety bywa z naszymi animatorami. Większość animatorów zaraz po kursach znika w głębinach swoich parafii, gdzie niczym szpiedzy starają się nie ujawniać.

Czy tacy właśnie mają być animatorzy? Czy animatorstwo naprawdę utraciło swą pierwotną wartość? Ilu animatorów całej diecezji jeździ na rekolekcje wakacyjne? Ilu ma jeszcze zapał do służenia przy Ołtarzu? Cieszy mnie to, że na ostatnim spotkaniu redakcyjnym pojawiło się więcej osób. Znaczy to, że powoli animatorzy zaczynają rozumieć, że być animatorem to nie znaczy mieć fajne ciuszki i większą władzę, ale, że to coś więcej.

Animatorstwo to dar od Boga, to ewangeliczny talent, który możemy pomnażać bądź też zakopać w ziemi. To zależy tylko i wyłącznie od nas samych, co zrobimy z tym darem. Skoro Bóg nas wybrał na animatorów to znaczy, że ma dla nas jakieś zadanie, jakąś misję do wypełnienia. Jednak jest to dar z którego każdy z nas będzie musiał się rozliczyć.

A ty drogi bracie w animatorstwie co odpowiesz Bogu, gdy staniesz przed Nim na Sądzie Ostatecznym? Czy będziesz mógł wtedy wyciągnąć ręce zniszczone przez miłosierdzie i powiedzieć Pasterzowi: Nie utraciłem żadnego z tych, których mi dałeś? Czy raczej powiesz: Wybacz Panie ale zmarnowałem Twój dar, z własnego lenistwa, dla własnej wygody?

Michał Makowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl