jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego

rekolekcje na Wielki Post 2011 - VII niedziela

Tomasz Adamski

Pokusa nigdy nie ma takiej siły jak wtedy,
kiedy pozostajemy bezczynni”

św. Franciszek Salezy, XVI w.

W pierwszych słowach należy sobie jasno powiedzieć, że Bóg nikogo nie kusi (por. Jk 1,13). Ostatnia prośba Modlitwy Pańskiej dotyczy raczej zsyłania doświadczeń, które mogłyby przerosnąć naszą wiarę, siłę lub chęci. Ta prośba jest wyrazem obawy przed wyborem złej drogi, gdyż na wielu ścieżkach można zgubić Chrystusa.

Tradycyjnie prośbę tę dzieli się na dwie części, mimo, iż ze swej natury stanowią one swoistą całość, podobnie jak można mówić o jednej naturze dwóch próśb na początku modlitwy – Święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje. Tam pierwsza część była wyrazem obawy przed złem, a druga aktywnym pragnieniem dobra w świecie. Podobnie jest tutaj: na początku prosimy, aby Bóg nie stawiał przed nami wymagań, które mogłyby przekroczyć granice naszej wytrzymałości. W drugiej części wołamy, aby Zbawiciel dodatkowo umacniał nas swoją łaską, byśmy nie tylko mogli biernie nie ulegać pokusie, ale także czynić autentyczne dobro i przybliżać się do Niego.

Chrystus stał się do nas podobny we wszystkim poza grzechem, co nie oznacza, że sam nie odczuwał pokus. Pan Bóg sam był kuszony przez diabła. Miejsca odosobnienia, jakim była pustynia tuż po chrzcie w Jordanie, czy nawet ogród Geth Szemanim, gdzie Jezus oddalił się od uczniów na odległość jakby rzutu kamieniem (Łk 22, 41) było nieodłącznie związane z obecnością jednego niepożądanego towarzysza – szatana. Pokusy, które Chrystus musi znosić idą za nim aż pod krzyż, gdzie zabrakło nawet części apostołów. Na Golgocie, w miejscu totalnego odosobnienia, kiedy to modlił się słowami Psalmu, mówił o opuszczeniu (Ps 22,2 oraz Mk 15,34) również był kuszony. Wzywany do ujawnienia się, dokonania kolejnego cudu, wyszydzony przez arcykapłanów. W tym wszystkim Chrystus był kuszony, ale kuszeniu nie uległ.

To szatan, jako ojciec kłamstwa, ten, który nienawidzi ludzi towarzyszy im wszędzie. Nie wypatruje aż sami się potkniemy, nie czeka, lecz czyha – sam na naszej drodze podkłada kamienie.

Szatan ośmiesza człowieka, aby ośmieszyć Boga – tak pisze w pierwszej części „Jezusa z Nazaretu” papież Benedykt XVI. Księgą, która dobitnie wyjaśnia istnienie zła i cierpień, złych doświadczeń jest Księga Hioba. O ile Księga Rodzaju jest historią o stworzeniu świata i zniszczeniu relacji Boga i człowieka, czym wyjaśnia pochodzenie czasowe zła, o tyle Księga Hioba tłumaczy jego pochodzenie osobowe – nienawiść szatana. Cierpienia Hioba służą usprawiedliwieniu człowieka. Jest to człowiek święty, bogobojny, ale nie jest to przyczyną, dla której miałyby omijać go złe doświadczenia.

Ten schemat powtarza się także w czasach po Chrystusie. Wiele osób zostało świętymi bardzo chorując, cierpiąc ze strony bliźnich lub umierając w bardzo młodym wieku. Ministrantom wystarczy przywołać przykład św. Dominika Savio.

Ostatnia prośba Modlitwy Pańskiej ma również szczególne miejsce w Liturgii Mszy św. Nie tylko pojawia się w całości Modlitwy, ale jako jedyna jest rozwijana w postaci embolizmu - Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego i obdarz nasze czasy pokojem. Wspomóż nas w swoim miłosierdziu, abyśmy zawsze wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu, pełni nadziei oczekiwali przyjścia naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

Św. Paweł w Liście do Koryntian pisze: Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać (1 Kor 10,13). „Zsyłanie”, o którym pisze święty to dopust Boży. Jego cel może być dwojakiego rodzaju: albo zabezpieczenie przed pychą (wyobraź sobie jakim byłbyś człowiekiem, gdyby wszystko ci się udawało) lub wspomniane wyżej „usprawiedliwienie człowieka” tzn. wybranie cierpiącego na świadka Chrystusa. Pokorne znoszenie wszystkich smutków, niepowodzeń to postawa godna ucznia. Świadomość naszej grzeszności pozwala nam łatwiej zrozumieć niedoskonałość bliźnich i sytuacje układające sie nie po naszej myśli.

Zwycięstwo w tym wszystkim osiąga się tylko przez Boga. Modlitwa ucznia wpatrzonego w krzyż uzdrawia spojrzenie na własne grzechy. Odczuwanie pokus od chwili pierwszego grzechu jest nieodłącznie związane z ludzką naturą. Chrystus, który przyjął ją w pełni swej niedoskonałości podniósł nas do godności uczniów odkupionych Najświętszą Krwią i zobowiązał nas do nieustannego patrzenia w krzyż, ponieważ nie jest on jedynie symbolem Męki, Śmierci, czy nawet Miłości. Krzyż, na którym Chrystus obnażony wybawia nas od beznadziei pokazuje także całą prawdę o ludzkiej naturze.

Pokusa jest przeszkodą w drodze do zbawienia. Jest tym, co spowalnia nas w drodze do Boga, ale może nas także całkowicie zatrzymać, jeżeli jej ulegniemy. Ostatnia prośba Modlitwy Pańskiej jest wołaniem o łaskę ostatecznego zwycięstwa w Bogu. Osiąga się je poprzez drogę modlitwy, postu, jałmużny, czyli pokory i służby – naśladowaniu Chrystusa.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl