jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom

rekolekcje na Wielki Post 2011 - VI niedziela

Tomasz Adamski

Nic tak nie upodabnia do Boga,
jak stała gotowość przebaczania”

św. Jan Chryzostom, IV w.

Przebaczenie dokonało się przez Krzyż dzięki Chrystusowi. Z Krzyża też płynie Jego prośba o odpuszczenie win. Dzieło największej miłości Boga do człowieka wykonało się poprzez uniżenie Najwyższego. Tym samym dano nam wzór postępowania.

Przebaczenie jest głównym motywem Ewangelii. Życie w zgodzie z Nią jest jednocześnie nieustannym pragnieniem miłosierdzia wobec siebie i świata. Przez grzech pierwszych rodziców pierwotna harmonia ludzkiego życia została zachwiana: z ofiarujących i otrzymujących staliśmy się krzywdzącymi i krzywdzonymi. W Modlitwie Pańskiej uznajemy się za grzeszników, aby w pokorze prosić o odpuszczenie win – swoich wobec świata i świata wobec siebie.

Przebaczenie i uniżenie nieustannie podążają ze sobą w parze. Obie zogniskowały się na Krzyżu jako dzieło zbawienia, ale już wcześniejsze miejsca w Ewangelii wskazują na ten związek.

Przy okazji ustanowienia Eucharystii Jezus każdemu ze swoich uczniów umył nogi. Scena ta, pełna symboliki została nam ukazana jako wzór. Klęczący przy uczniach Jezus obmywa nie tylko stopy uczniów, ale ich całych, czego nie rozumieli i nie mogli zrozumieć wtedy w Wieczerniku. Dopiero po Zmartwychwstaniu pojęli łączność Chrystusowego gestu z przykazaniem miłości. Eucharystia jest jej najgłębszym wyrazem.

Istnienie winy od momentu grzechu pierwszych ludzi stało się rzeczywistością. Historia ludzkości pokazuje, że pierwszym grzechem było nieposłuszeństwo wobec Boga, które zburzyło na zawsze relację Stwórcy i stworzenia, przekształcając ją w stosunek Zbawiciela do winowajcy. Dopiero w konsekwencji pierwszego grzechu człowiek zaczął jak przewracane klocki domina systematycznie upadać i oddalać się od drugiego człowieka, krzywdząc go. Grzech Adama i Ewy wobec Boga wywołał winę Kaina wobec swojego brata.

Jednak Chrystus dzięki swej miłości pokazuje nam sposób na usunięcie winy z naszego życia: przyjęcie jej przez Krzyż. Każdy z nas dźwiga konsekwencje swojego grzechu, jeżeli w pokornej postawie dostrzega swoją grzeszność i cierpliwie znosi krzywdy wyrządzane mu przez bliźnich.

Nadstawianie drugiego policzka jest właściwą postawą ucznia. Dopóki człowiek nie przekroczy samego siebie i nie zechce przebaczyć, będzie nieustannie zamknięty na wołanie Pana Boga. Jednocześnie kult siły, zemsty i sukcesu pcha każdego z nas do szukania satysfakcji w podłym rewanżu wobec naszych winowajców. Nowożytni filozofowie dostrzegali w chrześcijaństwie ogromną lukę, jaką w ich rozumieniu było przebaczenie. To, co w rzeczywistości stało sie spoiwem świątyni zbudowanej na Chrystusie, wszyscy przeciwnicy Kościoła po dziś dzień dostrzegają jako wyłom. Zbawienie, które nadaje wierze i samemu człowiekowi sens, jest dla nich wyrazem słabości i absurdem. Miłość nieprzyjaciół, dzięki której każdy z nas ma nieustanną szansę zbawienia nie znajduje akceptacji u osób zaślepionych własną krzywdą.

Tymczasem Chrystus wskazuje na Krzyż jako jedyną drogę do uniknięcia pustego łańcucha nieprzerwanych win, pretensji, grzechów człowieka wobec człowieka. Eucharystia jako wyraz Bożej miłości jednoczy wszystkich ludzi wobec przebaczającego Chrystusa, ale winna również jednoczyć nas samych między sobą. To dlatego Jezus w Kazaniu na Górze nakazuje nam najpierw pojednać się z bliźnim, dopiero później złożyć ofiarę. Co warto zauważyć, Jezus nie skupia się na tym, kto jest winowajcą – ja czy bliźni – istotne jest tylko pojednanie. Stanowi ona zastrzeżenie, dzięki któremu ofiara zostanie przyjęta.

Podobnie skonstruowana jest prośba o przebaczenie w Modlitwie Pańskiej. Słowo „jako” urzeczywistnia pewien warunek: konieczność pojednania z bliźnim. Tak, jak była ona nieodzowna podczas złożenia ofiary w Eucharystii, tak jest niezbędna wobec prośby o przebaczenie. Świadomość własnej grzeszności i pokora wobec prawdy o ułomności człowieka pozwala nam po pierwsze na trzeźwe spojrzenie wobec otrzymanych krzywd, niewyolbrzymianie swojego problemu w związku z nieuczciwością bliźniego, a po drugie – uzdrawia nasze spojrzenie na siebie. Dzięki pokorze dostrzegamy swoją winę i dajemy szansę bliźniemu, aby nam przebaczył.

Przez grzech człowieka zło zostało wpuszczone do naszego świata. Bunt szatana, kuszenie pierwszych ludzi, uległość Ewy – to wszystko spowodowało, że zło, które jest w świecie prawie zawsze staje się przez udział osoby nieświadomej lub opanowanej złą wolą. Człowiek ma skłonność do tego, aby wobec wojen, chorób, głodu, osobistych nieszczęść wyrzucać Bogu lub – co gorsza - przyjmować, że Bóg nie istnieje. Tymczasem istnienie zła wcale Bogu nie zaprzecza. Wielu filozofów chrześcijańskich mierzyło się z tym problemem. Okazuje się, że Ewangelia głośno mówi o istnieniu zła. Gdyby unikała tego tematu obchodząc go dookoła – wtedy można byłoby posądzić ją o fałsz. Jednak walka ze złem nieposłusznego człowieka stanowi centrum, źrenicę Chrystusowego orędzia. Tym samym istnienie zła nie wyklucza istnienia Boga, ale potwierdza prawdę zawartą w kartach Ewangelii.

Prośba o przebaczenie jest wyrazem pokory wobec prawdy o sobie samym i o Bogu. Jest uniżeniem wobec potęgi Najwyższego, który jako jedyny potrafi i chce odpuścić nam nasze grzechy. A uniżenie jest pierwszym krokiem do nauczenia się miłości od Chrystusa.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl