jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

rekolekcje na Wielki Post 2011 - V niedziela

Tomasz Adamski

Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga,
a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was”

św. Ignacy Loyola, XVIw.


Prośba, nad którą pochylimy się w dzisiejszych rozważaniach ma swoją odrębną specyfikę. Z jednej strony wydaje nam się ona najbardziej przyziemną, wręcz egoistyczną, z drugiej zaś – jeżeli rozważymy słowo „chleb” w trochę szerszym ujęciu - ukazują nam się nowe, czasami nieznane wcześniej, znaczenia.

Trudna prawda

Zacznę od cytatu z książki, na którą już niejednokrotnie się powoływałem: „Jezus z Nazaretu” papieża Benedykta XVI. Autor pisze tak: „[Pan Bóg] nie odmówi nam dóbr, których tylko On może nam udzielić”. Te słowa wyrastają na fundamencie chyba najtrudniejszej z prawd o człowieku: jesteśmy w pełni zależni od Boga. Niezależnie od naszego podejścia do spraw wiary, duchowości, postaw, częstotliwości przystępowania do świętych sakramentów, tym samym niezależnie od duchowej łączności z Kościołem wszystko, co otrzymujemy jest z Bożej woli lub Bożego dopustu. Należy w tym miejscu przypomnieć sobie przypowieść o talentach, odpowiedź Jezusa dotyczącą władzy Poncjusza Piłata podczas sądu i wiele innych miejsc w Piśmie Świętym, które mówią wprost o naszej zależności od Najwyższego.

Zatem tylko Bóg może udzielić nam chleba. Pokarm, który w Modlitwie nazywamy „powszednim” jest symbolem Bożej opieki. Owoc pracy rąk ludzkich bez Boga nie powstałby, gdyby nie Ten, który nieustannie zsyła deszcz, daje żyzną ziemię. Ludzkie troski i zmartwienia po raz kolejny bierze na siebie tak, jak wziął grzechy w postaci krzyża. Uczy nas tej prawdy szczególnie sytuacja Ludu Wybranego po wyjściu z Egiptu: gdy wydawało się, że położenie jest wręcz beznadziejne Pan Bóg karmi swoich wybranych manną z nieba. Zsyła pokarm codziennie, dopiero szóstego dnia tygodnia można zabrać go tak, aby w święty czas odpoczynku nie musieć martwić się o pokarm. Taka postawa jest wzorem zachowania prawdziwego ucznia, który w pełni zaufania wie, że Bóg nie dopuści, aby zachowującemu Jego przykazania stała się krzywda. Soren Kierkegaard, duński filozof w książce pt. „Bojaźń i drżenie” pisze, że „wiara jest pewnością, że Pan Bóg troszczy się o rzeczy najmniejsze”. W tym także o chleb.

Inny sens

W chlebie można dostrzec także inny, odrobinę szerszy, sens. Przy analizie każdej kolejnej prośby podkreślam do znudzenia jedną rzecz, która dla mnie samego jest sporym zaskoczeniem. Gdy podejmowałem decyzję o codziennym rozważaniu Modlitwy Pańskiej jej wspólnotowy charakter wydawał mi się dotyczyć tylko pierwszej części. Jednak już po raz drugi w Modlitwie pojawia się słowo „nasz”. Okazuje się, że rozważane dzisiaj wezwanie także wiele straciłoby, gdyby traktować ją przez pryzmat własnych potrzeb. Mało tego! Św. Cyprian w wykładzie „O Modlitwie Pańskiej” uważa takie podejście za wypaczenie modlitwy, pisze: „Nie mówimy bowiem: ŤOjcze mój, który jesteś w niebieť, ani Ťchleba mojego daj mi dzisiajť. Nikt też nie prosi, ażeby winy zostały odpuszczone tylko jemu, albo żeby tylko on nie był poddawany pokusie, lub tylko on sam uwolniony od złego”.

Powyższe dociekania pewnie nie stanowią całkowitego rozwiązania dramatu głodu w świecie. Jednak zaufanie wobec Najwyższego, niezachwiana wiara w Jego opiekę, każe nam dzielić się wszystkim, co mamy. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40) powiedział Jezus. Jałmużna, dzielenie się pozwala nam oderwać się od „nieuporządkowanych przywiązań” (por. II prefacja wielkopostna). Katechizm Kościoła Katolickiego poucza: „Ubóstwo jest cnotą hojności”.

Śmierć

Ludzie umierają z powodu braku chleba, jako materialnego pokarmu, ale także z powodu braku pokarmu duchowego. Człowiek, jako istota duchowa często odczuwa głód innego typu: "nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich" (Am 8, 11), który powoduje, że dusza człowieka cierpi. Jednak nie tylko to stanowi zagrożenie jego życia. Unikanie sakramentów i tym samym oddalanie się od Stwórcy i Zbawiciela to grunt, z którego wyrasta wiele chorób tego świata. Jeżeli Bóg nie zostaje wpuszczony do naszych serc, to nie możemy go zapraszać do życia wspólnoty. Mówiąc prościej: brak Boga w sercu jest brakiem Boga w świecie. A to pierwszy krok do wszystkiego, czym świat straszy: wojny, choroby, które zabijają rzeszę ludzi.

Nad-zwyczajny

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto – nawet w ramach ciekawostki - wspomnieć: greckie słowo „epioúsios” użyte w oryginalnym tekście oznacza dosłownie „nadzwyczajny”. Słowo to w Nowym Testamencie pojawia się tylko raz: przy okazji Modlitwy Pańskiej.

Drugie wyjątkowe greckie słowo to „semeron” tzn. dzisiaj. Ono w Ewangelii pojawia się częściej, lecz zawsze w wyjątkowych okazjach. Słowo to nie odpowiada naszemu „dziś” w typowym jego użyciu, np. przy okazji mówienia o pogodzie. „Semeron” posiada znaczenie szersze, oznacza moment przełomu, zbawienie lub nawrócenie. Jezus używa go nauczając w synagodze: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli” (Łk 4, 21b), podobnie, gdy mówi do nawróconego Zacheusza: „Dziś zbawienie stało sie udziałem twego domu (...)” (Łk 19, 9) lub kiedy obiecuje zbawienie dobremu łotrowi na krzyżu: „Zaprawdę, powiadam ci: dziś ze mną będziesz w raju” (Łk 43, 23). Użycie tego samego słowa odsyła nas zatem do momentu przełomu. To charakteryzuje całość Modlitwy Pańskiej: prosimy, a jednocześnie podejmujemy postanowienie nawrócenia w duchu tej prośby.

Droga

W ostatecznym rozrachunku prośba o chleb jest błaganiem o Bożą opiekę nad światem, pokój, dobre życie uczniów, a jednocześnie stanowi trudne zadanie dla chrześcijan. Bóg słowami Modlitwy Pańskiej wytycza ciężką drogę uczniów poprzez post, jałmużnę i modlitwę.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl