jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

III Niedziela Wielkiego Postu

"Wytnij, [...] Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć".

Wielkimi krokami zbliżamy się do połowy okresu Wielkiego Postu. Dziś sam Pan Jezus kieruje do nas wezwanie do nawrócenia czyli przemiany swojego dotychczasowego postępowania: "jeśli się nie nawrócicie...". Zdanie, które kieruje do nas Jezus, ma formę konkretnego warunku, brzmi groźnie: jeśli, jeśli, jeśli... "podobnie zginiecie".

Czy MY stojący najbliżej ołtarza, przebywający w centralnym miejscu świątyni mamy coś w sobie zmienić?

W końcu jestem już ministrantem 5, 10, 15 lat, wstaję rano aby służyć, zimą chodzę po kolędzie, uczęszczam na zbiórki, chodzę do szkoły, pracuję, pomagam rodzicom. Można zapytać: Cóż więcej?

W środę popielcową byłem w kościele, swoją głowę dałem kapłanowi posypać popiołem. Po co? Zwariowałeś?! Dałeś się posypać jakimiś spaleniznami?! Gdyby coś podobnego zrobił ci ktoś przypadkowy, na pewno przynajmniej byś się zdenerwował.

Czy zatem wiem po co dałem sobie posypać głowę popiołem?

Po to by zewnętrznie dać znak rozpoczęcia czasu pokuty, która potrzebna jest by odnowić w sobie życie duchowe. Na nowo mam zawrócić do Boga, naładować akumulator duszy, przytemperować wszelkie zachcianki, powściągnąć ciało. Wtedy nasze życie wyda obfity owoc.

Jak to uczynić?

Między innymi przez regularną spowiedź, ale nie odprawioną gdzieś na szybcika, przez świadome i pełne (czyli z przyjęciem Komunii św.) uczestnictwo w Eucharystii oraz, co szczególnie zwykło się czynić w czasie Wielkiego Postu, przez postanowienie.

Masz już swoje postanowienie? Jeśli jeszcze nie to nie ma na co czekać. Ale pamiętaj, aby do nałożonego sobie czynu pokutnego dodać jakąś intencję, czyli jaką łaskę chcę u Boga wyprosić.

Sposobów jest wiele i w świetle dzisiejszej Ewangelii o nieurodzajnym drzewie warto z nich skorzystać. Inaczej słowa: "Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?", mogą być skierowane pod naszym adresem.

Jezus czeka na konkretne owoce naszego życia. Najważniejszym zaś jest miłość, która prowadzi do zbawienia. Każdego dnia, jak właściciel winnicy, przychodzi do mnie i do Ciebie i patrzy w nas, jaki wydaliśmy do tej pory owoc. Patrzy na naszą służbę i pracę.

Od czego zacząć? Od kultury języka, moich czynów, przeprosin? Doskonałym początkiem jest modlitwa o łaskę nawrócenia. To ona zmienia nasze wnętrze, nasze serce. Ona jest najlepszym narzędziem do czynienia dobra, nim się zorientujemy będziemy "owocować".

Jezus daje nam szanse, daj się okopać i obłożyć nawozem, nie bądź bierny, módl się.

Spójrzmy teraz 8 wieków w przeszłość i zobaczmy jak swoje nawrócenie przeżywał św. Franciszek z Asyżu założyciel trzech zakonów. Większość z nas zna św. Franciszka tego od ptaszków, zwierzątek, radości itp. I ma rację tak jest, ale to nie wszystko.

Dzisiaj o Franciszku powiedzielibyśmy, że był w młodości wodzirejem, osobą dyskotekową, po prostu spoko kolo. Zabawiał młodzież Asyską, z nim zawsze było im wesoło.

Taki był Franciszek do 25 roku życia. Znakiem powołania i początkiem nawrócenia było między innymi wydarzenie mające miejsce w kościółku św. Damiana w Asyżu. Wtedy Pan Jezus zapragnął od Francesco czegoś więcej - "Franciszku, idź i odbuduj mój Kościół".

Pomimo nowego zadania, całkowitej przemiany życia - ponieważ Franciszek pozostawił hulanki i swawolę - to ciągle był radosny. On swoją radość przeżywał głęboko w sercu, a była to radość z bliskości Jezusa.

Gdy Franciszek zaczął się zmieniać wszyscy się o niego martwili, za wszelką cenę chcieli odzyskać "starego" Francesco.

Nawrócenie Biedaczyny z Asyżu polegało na radykalnym przylgnięciu do Chrystusa, kroczeniu Jego śladami. Jego przemiana była tak wyrazista i tak autentyczna, że wielu, którzy uważali go za wariata, zaczęli widzieć w tym, co robi jakiś sens. Najbliżsi kumple Franciszka, którzy martwili się o ziomka, zaczęli się do niego przyłączać.

Podobnie może być w naszym życiu. Być może na początku nasi najbliżsi nie zrozumieją naszego nowego postępowania, ponieważ nigdy nie skosztowali takiego owocu. Ty jednak trwaj w miłości do Jezusa. Życzę ci, abyś już przy końcu Wielkiego Postu, a także przez całe swoje życie słyszał od bliskich: "dobrze to robisz, też bym tak chciał".

Wtedy twoje życie, twoja miłość będzie przykładem dla innych i drogą do prawdziwej pokuty.

Pokój i Dobro!

br. Euzebiusz Damian Skorupa OFM

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl