jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

"Kto z was jest bez grzechu..."

5 Niedziela Wielkiego Postu

J 8, 1-11

To już 5 Niedziela Wielkiego Postu...Od dziś aż do adoracji krzyża św. w Wielki Piątek zasłaniamy krzyże fioletowym materiałem, aby zwrócić szczególną uwagę na krucyfiks: "drzewo, na którym zawisło zbawienie świata" (z liturgii Wielkiego Piątku).

Przeczytajmy wpierw dzisiejszą perykopę.
"Ale o brzasku zjawił się znów w świątyni" - to zdanie podkreśla "boży upór" Chrystusa w głoszeniu Dobrej Nowiny. Nie zniechęcił się on wczorajszą sytuacją (por. J 7, 37-53), kiedy to strażnicy faryzejscy chcieli Go pojmać za głoszenie prawdy.
A czy ty poczuwasz się do realizacji swego prawa i obowiązku głoszenia Dobrej Nowiny?
Czy mówisz swoim kolegom, koleżankom lub rodzinie o Jezusie? (J 8, 5)

Jezus znów przychodzi do świątyni. I tym razem faryzeusze wystawiają Go na próbę. Przyprowadzają do Niego kobietę, "którą pochwycono na cudzołóstwie", a według Prawa mojżeszowego - winna ona umrzeć przez ukamienowanie ("Ktokolwiek cudzołoży (...) będzie ukarany śmiercią: i cudzołożnik, i cudzołożnica" Kpł 20, 10). Tymczasem Jezus głosi przebaczenie i miłosierdzie dla grzeszników.

Pojawia się więc konflikt, który chcą podstępnie wykorzystać uczeni w Piśmie. "A Ty co mówisz?" (J 8, 5) - zadają Mu pytanie. Oto bowiem z jednej strony twarde prawo mojżeszowe: podstawa życia faryzeuszów i "sznur" trzymający w porządku naród izraelski, z drugiej zaś: nauka o miłosierdziu Chrystusa.

Czy faryzeuszom zależało na losie kobiety cudzołożnej? Na pewno nie. Byli już gotowi, by ją ukamienować - na pewno niejeden z nich podniósł już jakiś z przydrożnych kamieni jerozolimskich, by zadać jej śmierć. Mieli jeszcze jeden motyw, by przyprowadzić cudzołożnicę do Jezusa; chcieli Go wypróbować; zbadać, jak Chrystus zachowa się wobec dylematu prawa litery, a Prawa Miłości, które głosił. Chrystus w całej swej nauce mówi bowiem: "Miłości pragnę, nie krwawej ofiary!". Czy znów sprzeciwi się Mojżeszowi i jego Prawu? - myśleli zapytując siebie, traktując owa nieszczęśliwą kobietę jak przedmiot, potrzebny jedynie do przeprowadzenia ich kolejnej rozgrywki politycznej, zmierzającej do podchwycenia i zgładzenia Jezusa (por. Łk 11, 54: "Czyhali przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie" lub: "odtąd (Judasz) szukał dogodnej sposobności, jakby Go wydać" Mk 14, 11).

Jak często traktujesz ludzi przedmiotowo?
Czy kierujesz się niemoralną zasadą: "cel uświęca środki"?

Oto niezwykła scena. Faryzeusze przyprowadzają cudzołożną kobietę do Chrystusa. Słusznie ją oskarżają. Według prawa mojżeszowego - musi ona umrzeć. W powietrzu wręcz "pachnie śmiercią". Słychać już odgłos postukiwania kamieniami. Wyrok jest już przecież wydany; wszak Jezus nie może mieć żadnych argumentów...

A Jezus? Pisze palcem po ziemi. Tak po prostu...Jezu! Co Ty robisz!? - zdaje się słyszeć. Zamiast ją ratować Pan Jezus kaligrafuje coś na piasku! (a propos - to jedyne, co Chrystus, dosłownie: napisał w Piśmie Świętym. Co Jezus napisał na piasku? Tego w Biblii nie znajdziemy i zapewne nie dowiemy się nigdy). Owa skazana kobieta nic nie mówi: pogodziła się już ze swoja haniebną śmiercią: nie prosi już nawet Jezusa o wstawienie się za nią. Spokój Jezusa jest iście boski...

Wówczas uderzają w sumienia Jego znamienne słowa:
"kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień" (J 8, 7)

Te słowa rozwiewają faryzeuszów (czyli i nasze) wątpliwości. "Jeden po drugim zaczęli odchodzić" (J 8, 9). Jaką potęgę ma Słowo Jezusa!
I gdzież są ci, którzy już mieli cię za straconego?
Gdzie są tamci, podający się za sprawiedliwych, którzy już wydali na ciebie wyrok i mieli go wykonać?
"Nikt cię nie potępił?" - pyta Jezus. "Nikt, Panie!". Cóż za niesamowity dialog! Przecież Jezus wie, że nikt jej nie potępił; widział to, a mimo to pyta. Dlaczego? Chce przez to pokazać, abyśmy sami sobie czasem coś uświadomili; powiedzieli w prawdzie przed samym sobą. On nie robi tego za nas, ponieważ byłoby to zbyt proste. Zdaj sobie sprawę, że i ciebie nikt nie może potępić za życia!

Kogo ostatnio posądziłeś i przekreśliłeś w swej opinii już definitywnie?
A jaki niesłuszny sąd ciebie najbardziej zabolał?

Podstawowa nauką dzisiejszej perykopy jest to, by nie wydawać na nikogo sądów. Nie do nas to należy, gdyż nie my jesteśmy "wykonawcami prawa", lecz tymi, którzy pod nie podlegają. Więcej nawet; to my jesteśmy tymi skazanymi, których winno by ukamienować za nasze cudzołóstwa! (w Biblii każdy grzech jest jakby "zdradą"; cudzołóstwem wobec Boga). Tylko sam Pan miłosierny jest Sędzią sprawiedliwym. Prawdę o miłosierdziu Bożym rozważaliśmy w IV Niedzielę Wielkiego Postu, omawiając przypowieść o synu marnotrawnym.

Sprawiedliwość - póki żyjemy - ustępuje miłosierdziu! Każda grzeszna dusza ma na ziemi prawo do miłosierdzia, jeśli żałuje. "i jeśliby siedem razy zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: 'Żałuję tego;; przebacz mu!" (Łk 17, 4).
Czy po każdym swym grzechu mówisz Bogu i bliźnim: "żałuję tego"?
Czy komuś odmówiłeś przebaczenia?

Chrystus każdemu z nas mówi dziś i powtarza całe życie: "I ja ciebie nie potępiam!" (J 8, 11)
Czy wiesz, że często mówiąc komuś, że jest zły - taki właśnie się staje?

Dlatego zawsze dawaj drugą szansę na poprawę, nie odbieraj nadziei, nie zamykaj drogi przebaczenia!

Stawiaj sobie i innym wymaganie chrystusowej nauki o przebaczeniu: "Idź, a od tej chwili już nie grzesz!" (J 8, 11).


Zapraszam do rozważania relacji sprawiedliwości i miłosierdzia w encyklice JP II: Dives in Misericordia

Piotr Lewandowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl