jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

Sługa Boży

biografia Jana Pawła II

Dzięki Traktatowi Wersalskiemu w 1919 roku, który położył kres I wojnie światowej, Polska odzyskała stałe granice i utraconą w 1795 roku niepodległość. Marszałek Piłsudzki wspomagany radą francuskiego generała Maxime'a Weyganda uratował Polskę, ale także zachodnią Europę. Cztery miesiące przed tymi wydarzeniami 18 maja w Wadowicach w rodzinie Karola i Emilii Wojtyłów przyszedł na świat chłopiec, któremu nadano imiona Karol Józef.

Młodość

Karol - Lolek, (zdrobnienie imienia), od najmłodszych lat był bardzo zdolnym chłopcem. Kiedy umarła jego matka miał 9 lat, a jego jedynym opiekunem został ojciec. Młody chłopak właśnie jemu zawdzięcza zamiłowanie do górskich wycieczek i sportu. Dbał on starannie o wykształcenie syna. W 1930 roku Lolek rozpoczął naukę w gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Tutaj dostawszy się pod opiekę ks. Figlewicza zaczęło się intensywnie kształtować jego życie duchowe. Po 8 latach nauki, która nigdy nie była dla młodego Wojtyły problem (w niektórych źródłach można znaleźć wzmiankę, iż nie opuścił ani jednej lekcji!) rozpoczyna studia. W roku 1938 świat staje przed Karolem otworem, dobrze zdana matura pozwala mu na wybór wymarzonej uczelni, UJ w Krakowie. Jako student polonistyki udziela się jako współorganizator kółek literackich i teatralnych. To właśnie z teatrem wiązał On swoją przyszłość. Talenty Wojtyły nie pozostały niezauważone przez arcybiskupa Sapiehę, który od pierwszego spotkania z Karolem w głębi serca przeczuwał, do czego Bóg go przeznaczył.

Studia i kapłaństwo

Okres wojenny to bez wątpienia najtrudniejszy czas w życiu młodego Wojtyły. Na początku roku 1941 umiera jego ojciec. Wielu przyjaciół działających w ruchach oporu trafia do więzień, na zsyłki, bądź ginie w akcjach antyniemieckich. Karol wreszcie usłyszał głos Boży. Nagle w 1942 roku rozstaje się z teatrem i studiami polonistycznymi, które porzuca dla nauki w seminarium. W związku z wielkimi represjami nazistów na kler abp Sapieha postanawia zamknąć w Pałacu Biskupim wszystkich alumnów do czasu zakończenia wojny. 1 listopada 1946 przyjmuje święcenia kapłańskie do mianowanego tego samego roku kardynała Sapiehy. Abp krakowski zdawał sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwa czyhają na młodych zdolnych księży w kraju, gdyż okres do śmierci Stalina w 1953 był najtrudniejszym czasem w powojennej Polsce. Karol wraz z klerykiem Stanisławem Starowieyskim wyjeżdżają na studia do Rzymu, które Wojtyła w 1948 roku kończy z niepełnym tytułem doktora (nie miał pieniędzy na wydrukowanie swojej pracy), tytuł ten jest mu nadany w Polsce. Młody ksiądz po powrocie obejmuje parafię św. Floriana. Nie jest to przypadek, ponieważ było Sapiesze wiadome, iż jest to kościół "inteligencki" Krakowa.

Pierwsze kazania Wojtyły są przeniknięte mistycyzmem i fascynacją postacią św. Jana od krzyża. Był to czas, kiedy musi on przemeblować swoje życie wewnętrzne. Wrzucony w rzeczywistość Polskiego Kościoła lat 50. długo szuka sobie miejsca. Z czasem zasłynie jako inicjator górskich wycieczek, które były odskocznią od zakłamanej socjalistycznej rzeczywistości. Młody kapłan odkrywa swoje powołanie. Zaczyna działać przeciw systemowi, który stanowi zagrożenie dla Polski i Polaków. Działania młodego kapłana dobiegają z czasem do uszu prymasa, a także do Stolicy Apostolskiej. 28 września 1958 papież Pius XII mianuje go biskupem pomocniczym archidiecezji Krakowskiej. Młody biskup z jeszcze większym zapałem angażuje się w pracę z młodzieżą. Wykładając w seminariach duchownych i na KUL wpaja młodym studentom teologię moralną i etykę małżeńską. W 1962 roku zostaje krajowym duszpasterzem środowisk twórczych i inteligencji. Jesienią tego samego roku papież Jan XXIII zwołuje Sobór Watykański II. Wtedy metropolita krakowski dał się poznać jako jednostka wybitna - intelektualista, filozof, człowiek silnej wiary, sportowiec a przede wszystkim skromny i dobrotliwy pasterz prześladowanego polskiego Kościoła. Nowy Pontifex Maximus, Paweł VI w czerwcu 1967 roku nałożył na skronie Wojtyły purpurowy biret, włączając go do grona kardynałów.

Papież

Po krótkim pontyfikacie Albino Lucianiego 16 października 1978 roku świat obiega sensacyjna wiadomość. Nowym papieżem zostaje Karol Wojtyła, który przyjmuje imię Jan Paweł II. Był pierwszym papieżem z Polski, jak również pierwszym po 455 latach biskupem Rzymu, nie będącym Włochem (ostatnim był Hadrian VI). Wielokrotnie sam przywoływał spełnione proroctwo Juliusza Słowackiego z wiersza "Słowiański papież". Wybór na głowę Kościoła osoby z kraju socjalistycznego wpłynął znacząco na wydarzenia w Europie wschodniej i Azji w latach 80. XX wieku.

Młody Papież torował sobie drogę do wiernych łamiąc i odrzucając bezpowrotnie wiele przyjętych obyczajów. Jako pierwszy papież od niepamiętnych czasów nigdy nie usiadł w lektyce, nigdy też nie założył tiary papieskiej, której oficjalnie zrzekł się już Paweł VI. W pierwszych latach pontyfikatu jego osoba budziła wiele kontrowersji, a katolicy dzielili się na entuzjastów i sceptyków pontyfikatu Polaka. Wszystkie uprzedzenia do jego osoby rozwiały się 13 maja 1981 roku, kiedy to postrzelono Ojca Świętego podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra. Następnego dnia prasą na całym świecie wstrząsnęła fotografia papieża podłączonego do kroplówki, cierpiącego z pełnym spokoju i miłości spojrzeniem. Odtąd papież nigdy już nie ukrywał swojego cierpienia. Zawsze chciał być autentyczny, chciał być przede wszystkim człowiekiem, gdyż każdy człowiek zmaga się z bólem.


Niezwykły pontyfikat

Wszystko wskazywało, że ten pontyfikat miał być inny od pozostałych. Pełen energii Papież wciąż zaskakiwał. Z czasem jego znakiem firmowym stały się podróże zagraniczne. Niczym biskup parafie, "wizytował" on wiele krajów świata na wszystkich kontynentach. Ojczyznę odwiedzał ośmiokrotnie:

Odbył łącznie 104 zagraniczne pielgrzymki, głownie do krajów Afryki i Ameryki łacińskiej. Jan Paweł II zdawał sobie sprawę, jak poważnym problem jest brak dialogu między kościołami chrześcijańskimi, judaizmem i islamem. Gościł często głowy państw i spotykał się z przywódcami wielu kościołów i religii. Przywiązywał również ogromną wagę do ekumenizmu - dialogu między odłamami Kościoła Katolickiego, a także innymi wyznaniami. Pięknym tego świadectwem było spotkanie w Asyżu przedstawicieli wielu religii, kiedy to wspólnie z Ojcem Świętym trwali w modlitwie.

Za pontyfikatu Jana Pawła II, dzięki samemu papieżowi, nastąpiły ogromne zmiany w Watykanie, a także w postrzeganiu osoby papieża przez społeczność zarówno katolicką jak i pozostałych chrześcijan oraz wyznawców innych religii. Zaraz po swoim wyborze na Stolicę Apostolską Jan Paweł II nie pozwolił prymasowi Wyszyńskiemu uklęknąć przed sobą. Pierwsze przemówienie wygłosił po włosku, a więc w języku narodu, do jakiego przemawiał. Do tej pory przyjęte było, że papież zawsze swoje pierwsze przemówienie wygłasza w łacinie. To był dopiero początek wielkich zmian. Należą do nich:

Wprawdzie już począwszy od Jana XXIII papiestwo zaczęło rezygnować z niektórych elementów ceremoniału, jednakże dopiero Jan Paweł II zniwelował większość barier, przyjmując postawę papieża bliskiego wszystkim ludziom, papieża-apostoła. Nie zmieniło się to nawet po zamachu.

Papież i młodzież

Kolejnym fenomenem było ustanowienie w 1985 roku Światowych Dni Młodzieży. Które co roku obchodzone są we wszystkich katolickich diecezjach. Natomiast co 2-3 lata Papież wzywa młodzież całego świata do wielkiego, wspólnego spotkania w jednym wyznaczonym miejscu na świecie. W Polsce takie międzynarodowe spotkanie odbyło się latem 1991 roku w Częstochowie.

Cierpienie

Przez ostatnie dwa lata jego życia byliśmy świadkami, zaryzykuję stwierdzenie; "drogi krzyżowej" Jana Pawła II. Jego postawne ciało ugięło się pod ciężarem wieku, zmęczenia, choroby. Silne ręce, zawsze w geście radosnego błogosławieństwa, ogarnęła niemoc i drżenie. Rozpromienioną twarz zaorały zmarszczki przeżyć i doświadczeń. Silny, porywający tłumy głos osłabł i stał się niewyraźny. Mimo tego cierpienia, jego ciało stało się sanktuarium dla świętej duszy, która do końca nadawała mu blasku. Po jego odejściu uświadomiliśmy sobie jak wiele znaczył dla nas. Większość katolików, chrześcijan, nie zna innego papieża. Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21:37. Autentycznym cudem było to, co działo się w dniach po jego odejściu. Chyba nigdy prędzej w historii ludzkości (a patrząc w przyszłość już nigdy chyba nie stąpi) taka jedność pomiędzy ludźmi. Te kwietniowe dni A.D. 2005 to były dnia Jana Pawła Wielkiego.


Liczby i statystyki - wcale nie nudne

W założeniu ten tekst miał być biografią, więc za tę apostrofę do Jego osoby i zwrot do odbiorcy powinienem zostać zlinczowany, ale cóż, to nie praca maturalna. Na zakończenie podsumuję w "liczbach" pontyfikat naszego Papieża.

Od 14 maja 2004 roku pontyfikat Jana Pawła II jest uznawany za najdłuższy, po pontyfikacie Świętego Piotra oraz bł. Piusa IX. Był papieżem przez 26 i pół roku (9665 dni). Długość jego pontyfikatu podkreśla także kontrast z papiestwem jego poprzednika - Jana Pawła I - który papieżem był jedynie 33 dni.

Beatyfikował i kanonizował o wiele więcej osób niż jakikolwiek poprzedni papież. Według danych na październik 2004 r. ogłosił on błogosławionymi w sumie 1340 osób. To, czy kanonizował więcej świętych, niż wszyscy poprzedni papieże razem wzięci, jest trudne do dowiedzenia, ponieważ wiele zapisów wczesnych kanonizacji jest niekompletnych, zaginionych lub niedokładnych. Podczas swego pontyfikatu Jan Paweł II powołał więcej kardynałów, niż którykolwiek z jego poprzedników. Na dziewięciu konsystorzach papież ustanowił kardynałami 231 duchownych katolickich. Za jego pontyfikatu ponad 300 milionów ludzi przeszło na katolicyzm.

Mino wszystko nie potrafię powstrzymać, żeby nie napisać jeszcze zdania od siebie. Kochany czytelniku, żadna statystyka, biografia, kronika czy liczba cudów nie zdoła oddać wielkości tego człowieka, jeśli nie będziemy patrzeć na Niego przez pryzmat Chrystusa, jego ofiary, świadectwa i misji jaką zlecił św. Piotrowi i jego następcom. Na postać Jana Pawła nie można patrzeć tylko jak na autorytet moralny, trzeba na niego patrzeć jako na człowieka, który w pełni wypełnił wolę bożą i za to właśnie, jak mam nadzieję będziemy mogli kiedyś zawołać w naszych świątyniach: "Janie Pawle módl się za nami".

Paweł Dudzik

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl