jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

Bądźmy uczniami Chrystusa!

Drogie Buksy i animatorzy!

Chciałbym się z Wami podzielić paroma moimi refleksjami na początek nowego roku kościelnego. Hasło niedawno rozpoczętego roku liturgicznego 2007/2008, to słowa: "Bądźmy uczniami Chrystusa!". Piękne to słowa. Wzniosłe. Warto sobie jednak zadać trud i, próbując się zagłębić w ich sens, odpowiedzieć na pytanie:
Co znaczy być uczniem Chrystusa? Po pierwsze:

Bądźmy

Sama forma gramatyczna tego słowa, mówi o jakiejś zbiorowości. Nie: "bądź", ale właśnie: "bądźmy". To znaczy starjmy się w grupie, we wspólnocie Ludu Bożego, stawać się uczniami. W grupie na pewno jest łatwiej (przekonujemy się o tym, gdy stoi przed nami jakieś ważne zadanie). Słowo to zawiera też jakiś wydźwięk rozkazu: bądźcie! To jakby nakaz, ale nie w rozumieniu polecenia wykonania czegoś przykrego. To nakaz naszego Pana, a On przecież nigdy nie wydaje rozkazów nie do wykonania, bezcelowcyh, niepotrzebnych.

Musimy też stale owoce naszej nauki w Szkole Chrystusa przekazywać innym. Jak należy to czynić? "Słowa się podobają, a przykłady - pociągają", jak poucza nas przysłowie. Także Pismo Święte, mówiąc o zadaniach uczniów; przekazuje; "nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli wszyscy jej światło" (Łk 8, 16).

Uczniami

No, to słowo na pewno wielu z nas skojarzy się dość mrocznie. Uczeń, szkoła, obowiązek. Pewnie jeszcze zaraz jakieś pracę domową nam zadadzą. A może jeszcze i na wywiadówki karzą chodzić...Nic z tych rzeczy! Choć droga ta ma wiele podobieństw ze szkołą. Do tej jednak Szkoły wstępujemy dobrowolnie; bez przymusu. Wielu z nas wstąpiło na drogę ministranckiej służby, inni dobrowolnie wkroczyli na szlak posługi animatora, wreszcie - niektórzy kroczą drogą formacji ku kapłaństwu. Czy Jezus kazał nam obierać te drogi? Czy przymuszał nas? Na pewno nie! On tylko (i aż) zaprosił nas na nie.

Wstępując więc na te drogi, którym przyglądaliśmy się w roku 2006/2007: rozważając słowa z 1 listu św. Piotra: "Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu", musimy się podporządkować pewnym regułom. Może inaczej; chcemy się im podporządkować, bo przekonaliśmy się już, że inaczej nic nie osiągniemy. Chcemy dobrze zainwestować!

(Dobry) uczeń słucha swego Nauczyciela. Nie przeszkadza Mu, gdy Ten mówi, bo niemożliwe jest, by dwóch jednocześnie mówiło i słuchało (o czym sami się przekonujecie, prowadząc spotkania ministranckie...). O tym, kto może być uczniem Chrystusa, pisze ewangelista Mateusz: należy spełniać Wolę Boga Ojca (Mt 12, 46-50). O zadaniach uczniów przeczytamy także: Mt 5, 15; Mk 4, 21-25; Łk 14, 25-35, o przywilejach uczniów: Łk 10, 23; Mt 13, 16n. Uczeń zawsze jest przygotowany na przyjście swego Nauczyciela; czuwa, by się nie spóźnić lub co gorsza: nie wagarować. Wagary ministranta od Pana Jezusa?! Czegoś takiego jeszcze nie było!

Chrystusa

To odpowiedź na pytanie; komu ammy służyć? I czyimi mamy być uczniami? Powiesz, że to oczywiste. Niestety często nie jest to takie oczywiste, gdy uświadomimy sobie, do jak wielu "szkół chodzimy". Idziemy więc często na zajęcia ze swoją pychą. No, tej "nauczycielki", a zarazem dobrej koleżanki; skądinąd słabo wykształconej, słuchamy chyba najczęściej. Och, gdybyśmy z taką uwagą, jaką jej poświęcamy, przysłuchiwali się Jezusowi...

Dalej uczęszczamy zapewne na liczne korepetycje poza szkołą. "Korepetycje" u kolegów, często nie zawsze mających dobry wpływ na nas. Różnorakie też są nasze lekcje z lenistwem.Gdybyśmy w tej dziedzinie mogli pisać prace naukowe, rychło stalibyśmy się cenionymi profesorami! Jesteśmy ponadto uczniami nowych zwyczajów (niewiele mających wspólnego z Kościołem), złych nawyków, pokus szatana, i tak dalej... Ich więc też słuchamy, nie przypuszczając, jak bardzo oddalają nas one od ołtarza; od bliskości Boga. A jeśli nawet nie odpychają nas od Niego bezposrednio, to - gdy już służymy przy ołtarzu; czynimy to bez duchowego zaangażowania, modlitwy czy skupienia. I o to chodzi szatanowi: niby służymy, a jednak nie. Niby pobożni, a coraz to bardziej znudzeni i puści. Na zewnątrz: płoniemy pobożnością jak świetliste anioły, a w środku panuje już duchowa zima. Takie są owoce szkół tego świata, do których; czasem nieświadomie; chodzimy! I uczymy się źle i złego!

A przecież czytamy, że "dwom panom służyć nie można, bo inaczej jednemu będziesz służył, a drugim wzgardzisz". Zadaj sobie pytania: Komu służysz? Jakie decyzje musisz podjąć? Może trzeba po męsku zrezygnować z czegoś, co odciąga mnie od Szkoły Chrystusa?

Wchodzimy do Szkoły Chrystusa

Tak naprawdę przygodę ze Szkołą Jezusa Chrystusa, gdzie On sam jest najlepszym Wychowawcą i Nauczycielem, rozpoczęliśmy na chrzcie. Wtedy to zostaliśmy, mocą Ducha Świętego, włączeni we Wspólnotę Kościoła. Teraz jdnak, już w pełni świadomi, ponawiamy naszą chęć bycia w Jego Szkole. Może to czas, by ze zdwojoną siłą i uwagą przyłożyć się do lekcji w szkole (szczególnie katechezy), do zbiórek ministranckich (ministrant - jako uczestnik, animator i opiekun - jako prowadzący) czy do obowiązkowej służby w tygodniu.

Wchodząc do tej jedynej w swoim rodzaju szkoły, powinniśmy zaakceptować jej regulamin, zawierający się w Woli Chrystusa. Ta zaś wyraża się w Pismie Świętym, dekalogu, przykazaniach, woli naszych przełożonych; rodziców, wychowawców, animatorów, formatorów. Mój patron, święty Maksymilian Maria Kolbe zwykł mawiać: "Nasi przełożeni mogą się mylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy"

Dlaczego by więc nie spróbować zapisać się do tej Renomowanej Szkoły na serio? (my: ministranci, mundurki mamy zapewnione:) - przynajmniej na liturgii). Jednak nas tym bardziej powinien wyróżniać mundurek przykładu naszego życia Jak ten zewnętrzny mundurek świadczy o przynależności do danej szkoły, tak po naszych czynach ludzie poznają, że jesteśmy uczniami Chrystusa.

Ja jestem w Szkole Chrystusa i staję się Jego uczniem od wielu lat. Jest trudno - owszem. Czasem łapię się na nieprzygotowaniu i dopada mnie duch-lenia - to prawda. Być uczniem Chrystusa - jest trudno: rzeczywiście. aLE WARto.

Piotr Lewandowski

© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl