jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

TEMPER

Tomasz Adamski

W dążeniu do poprawy musisz pamiętać o istocie swoich starań. I tutaj leży największa trudność: nie da się z czystym sumieniem twierdzić, że robimy coś dla kogoś innego, jeżeli w chwilach zawahania, dylematu nie pytamy siebie samych: czego chciałby on?

Mijały godziny, dni i tygodnie. Namiestnik miał świadomość, że to w czym uczestniczy to już ostatnia prosta, za jakiś czas o tej porze dnia będzie mógł odpocząć, jeśli tylko teraz znajdzie w sobie siłę i zrobi wszystko, co postanowił. Wiedział, że właśnie teraz, gdy wszystko wydaje się już prawie skończone, starania mogą zostać zaprzepaszczone przez moment nieuwagi. Dlatego też w wolnych chwilach – a miał ich niewiele – przechadzał sie po całym zamku. W jednym miejscu wskazał brud, który ktoś pominął przy sprzątaniu, w innym zaś zasugerował inne rozwiązanie, gdzieś pomógł przy konstrukcji rusztowań, kogoś ostrzegł przed nadmierną pewnością w spacerowaniu po drabinie itd.

Niezmiernie sobie chwalił pracę z ludźmi przede wszystkim z jednego powodu: nikogo nie trzeba było do niej przekonywać, wszyscy poddani w jakiś niezbadany sposób poczuli, że czas, w którym się znaleźli, nie może zostać zmarnowany. Właśnie dlatego namiestnik mógł ograniczać się do luźnych sugestii, ewentualnie rozkazów i poleceń, ale nie musiał podnosić głosu. Wszyscy pracowali bez zarzutu. Jednak błądzić jest rzeczą ludzką, dlatego namiestnik sprawdzał wszystko, co było do sprawdzenia.

Pewnego dnia, podczas poobiedniego spaceru, namiestnik postanowił przyjrzeć się dziedzińcowi i bramie wjazdowej do królestwa. Był tam w czasie przygotowań kilkukrotnie i to zawsze bez większej potrzeby, bo wszystko wyglądało tak, jak tego oczekiwał. Jednak tym razem intuicja go nie zawiodła.

Gdy dotarł na miejsce jego oczom ukazał się taki oto widok: grupka pracowników pod przewodnictwem kierownika imieniem Temper z pełnym zaangażowaniem pracowała nad ustrojeniem bramy, a każdy z nich brudny, spocony i widocznie zmęczony ciągłą pracą. Nikt nie narzekał, pracowali w milczeniu. Jednak po dłuższej obserwacji można było dojść do wniosku, że ich starania są nieskuteczne. Zmęczenie nie pozwalało im na precyzyjne wykonywanie pracy. Jeszcze bardziej zadziwiający był drugi wniosek: praca nie była juz potrzebna! Wszystko na dziedzińcu i bramie było gotowe! Tydzień przed czasem!

- Przerwa! Koniec pracy! – zakomenderował – Stawcie się za chwilę na głównym placu – dodał z uśmiechem.

Godzinę później stał przy mównicy, mając przed sobą wszystkich poddanych: pracowników, służbę dworu, członków Rady. Dopiero teraz zobaczył to, o czym dotychczas w natłoku pracy nie pomyślał, a co było oczywiste. Postanowił naprawić swój błąd.

- Przygotowania mają się ku końcowi. – zaczął – Wasza praca nie poszła na marne i widać jej efekty. Wiecie sami, że zrobiliście wszystko najlepiej. Jednak w tym dniu to ja popełniłem błąd – spojrzał jeszcze raz na lud, by utwierdzić się w tym, co chciał powiedzieć – Popełniłem błąd, bo nie uświadomiłem wam co dla naszego króla będzie najważniejsze. A najważniejsze dla niego będzie zobaczyć Was w zdrowiu i szczęśliwych. Ale szczęśliwych jego przyjazdem, a nie ulgą od pracy! Zarządzam wolne dni! Teraz wy przygotujcie się na Wielki Dzień, bo królestwo jest już gotowe!

Zakończył, odczekał chwilę i wyszeptał pod nosem:

- Jeszcze tylko tydzień...

 

"Nie idź za twymi namiętnościami:
powstrzymaj się od pożądań!" (Syr 18, 30)

Esencja i cel

Drogi Czytelniku! W dążeniu do poprawy trzeba pamiętać o istocie swoich starań. Jest to nie tylko umocnienie w walce ze swoimi słabościami. Tylko pamięć o esencji, o celu, do którego dążysz pozwala na ciągłą pamięć o tym, by zadawać sobie najważniejsze z pytań: czy naprawdę jest mi to potrzebne? Takie podejście nazywamy umiarkowaniem.

Uczucia króla

W naszej opowieści brak umiarkowania jest ukazany – i słusznie – jako jedno ze źródeł niedoskonałości, błędów, zmęczenia, a co za tym idzie wielu niepowodzeń. Trudno jest ganić poddanych w królestwie za ich pracowitość, nieprzepartą chęć wykonania wszystkiego jak najlepiej. Wszystko to miało jednak swoje źródło w jednostronnym spojrzeniu na sprawę Wielkiego Dnia. Całe królestwo funkcjonowało pracą, której celem było ukazanie powracającemu królowi, że ten dzień jest wielkim świętem dla każdego z poddanych. Zatem najistotniejsze było ukazanie uczuć królestwa. A co z królem? – zapytał 2 tygodnie temu namiestnik. Dlaczego nie myśli się o uczuciach króla?

Coś dla kogoś

Ktoś zapyta: Jak to? Przecież staramy się właśnie dla Króla! I tutaj leży największa trudność: nie da się z czystym sumieniem twierdzić, że robimy coś dla kogoś innego, jeżeli w chwilach zawahania, dylematu nie pytamy siebie samych: czego chciałby On?

Umiarkowanie jest sprawą, o której często się zapomina nie tylko w służbie ministranckiej, ale w codziennym życiu. Wbrew pozorom nie jest to wada, której należy się wystrzegać. Umiarkowanie nigdy nas hamuje! Nie wymaga od nas, byśmy rezygnowali z rozwijania talentów np. poprzez wybór tylko jednego zajęcia pozalekcyjnego. Umiarkowanie jest ogólną umiejętnością – a każdą umiejętność trzeba w sobie wypracować – powstrzymywania się od pokus i zachcianek, od hołdowania swoim wymyślonym potrzebom.

Mechanizm jest prosty: nadmiar (jedzenia, przyjemności, odpoczynku lub czegokolwiek innego) z reguły jest czymś niepożądanym, jednak w chwili odczuwania pokusy, wydaje nam się to słuszną drogą: nadmiar jedzenia każe nam usprawiedliwić się przed sobą głodem, nadmiar odpoczynku – zmęczeniem itd.

A umiarkowanie jest cnotą, która nie tylko pozwala nam uniknąć ulegania pokusom. Przede wszystkim pozwala nam uniknąć potrzeby samousprawiedliwiania się.

Zastanów się

Drogi Ministrancie! Czy kierujesz sie umiarkowaniem i nie wymagasz od siebie, a przede wszystkim od innych czegoś, co wykracza poza możliwości i poza potrzeby? Czy nie doszukujesz się usprawiedliwienia dla samego siebie? I wreszcie czy pamiętasz o tym, by nieustannie pytać się w duszy, czego pragnie Ten, na którego przyjście chcesz być przygotowany?

 

- Jeszcze tylko tydzień...

 

Tekst na zakończenie


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl