jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

FORTUS

Tomasz Adamski

Każdy z nas podejmując decyzję musi zmierzyć się ze zwątpieniem. Jest ono tym trudniejsze, im większa jest waga naszego postanowienia. Wybór tego, czego żąda od nas rozsądek nie jest niczym prostym. Ale na tym właśnie polega męstwo – świadomy wybór dobra, pomimo trudności.

Minęła juz połowa czasu przeznaczonego na przygotowania. Dwa bardzo intensywne tygodnie minęły tak, że nikt w królestwie nie przyjmował tego do wiadomości. Najważniejsze jednak, że wszystko wydawało się prawie gotowe, plan na każdy dzień realizowany był z nawiązką, przez co zdecydowanie nie było powodów do obaw. A właściwie nie byłoby, gdyby nie jeden uciążliwy fakt – namiestnik swoją ostatnią decyzją o odrzuceniu planu Aurygi nie tylko nie zyskał autorytetu, ale przysporzył sobie wrogów wśród członków Rady.

- Co on sobie wyobraża? – szeptali miedzy sobą – Każdy król ustanawia sobie godnych następców.

- Nasz władca najwyraźniej uznał namiestnika za dobrego zarządcę, ale jeżeli on odmawia swojemu panu właściwego powitania, to sam nie wiem, co mam o tym myśleć – powiedział Fortus, rycerz znany w okolicy z żelaznej pięści i twardego miecza. Ten sam, który rozmawiał z Aurygą i zaakceptował jego plan. Fortus cieszył się ogromnym autorytetem, szczególnie wśród rycerzy . Gdyby za każdy wygrany turniej rycerski wyrywano jeden włos, silny rycerz od dawna byłby łysy. Dlatego przekonanie pozostałych o swojej racji nie zajęło mu dużo czasu.

Długo trwało nim namiestnik zorientował się, co się dzieje za jego plecami. Liczył się z tym, że jego decyzja na długo pozostanie niezrozumiała dla pozostałych mimo, że tłumacząc ją, używał jak najbardziej słusznych argumentów. Pewnego dnia, gdy przeciwnicy namiestnika poczuli się zbyt swobodnie, by kryć się ze swoim niezadowoleniem, do uszu zarządcy królestwa dotarły strzępy rozmowy:

- ... i ty w to wierzysz?

- A nie miał racji? Ciekawą ruinę mielibyśmy wokół zamku, gdyby pozwolił Aurydze na wszystko, czego zażąda.

- Głupiś! Nikt mu nie kazał przytakiwać, jeśli miał inne zdanie, ale gdyby faktycznie wszystko podporządkował powitaniu króla, nie urządzałby stypy tylko przyjęcie!

Nastała chwila ciszy, którą jako pierwszy postanowił przerwać namiestnik.

- Stypa, powiadasz?

Rozmówcy odwrócili się w stronę, z której dobiegł ich głos – tępy i surowy. Rozmówca Fortusa jako pierwszy chciał przemówić i nawet zdążył otworzyć usta, ale na delikatnie podniesioną dłoń namiestnika postanowił zareagować milczeniem. Namiestnik kontynuował:

- Fortusie, wolno ci uważać, co tylko chcesz. Król zawsze darzył cię ogromnym szacunkiem. Dlaczego chcesz mu się tak odpłacić?

- Jak? – odpowiedział bez cienia skruchy rycerz.

- Przywołuje cię do porządku! – wybuchnął namiestnik. A uspokoiwszy się, dodał – Przyjęcie, które zaplanował Auryga nie byłoby stypą dla króla, ale dla całego królestwa. Ciebie jednak nie obchodzi moja przysięga dana królowi, że nie zmarnuję żadnego z dóbr, którymi w jego imię się opiekuję. Król, na którego tak długo czekamy, gdyby powitano go marnotrawstwem - odjechałby na zawsze. Szkoda, że nie zdajesz sobie z tego sprawy. A teraz proszę cię, abyś wyszedł!

Ich wzrok spotkał się tylko raz. Straszne było to spojrzenie. Z obu stron. Gdy namiestnik został sam, odetchnął i wyszeptał:

- Jeszcze tylko dwa tygodnie...

 

 

„Bądź mężny i mocny, nie lękaj się, nie bój się ich,
gdyż pan, Bóg twój, idzie z tobą, nie opuści cię i nie porzuci.” (Pwt 31,6)

 

Drogi Czytelniku, każda decyzja niesie za sobą ryzyko – niezrozumienia, straty, czy nawet błędu. Lecz nie ma miejsca na zwątpienie wśród decyzji podejmowanych zgodnie z sumieniem.

Zadanie
Taka była decyzja namiestnika – oparta na rozsądku, wierna przyrzeczeniu danemu królowi, a zatem zgodna z jego wolą. Możemy podejrzewać, że przed wyjazdem władca powierzył namiestnikowi wiele zadań w najwyższym zaufaniu, a być może w największej tajemnicy. Jednym z nich była opieka nad królestwem, jego rozwój i bezpieczeństwo. Kierowany życzeniem króla namiestnik nie mógł postąpić inaczej, choć nie możemy wykluczyć, że walczył z wątpliwościami i nie przyszło mu z łatwością wybrać to, czego żądał od niego rozsądek. Na tym właśnie polega męstwo – świadomy wybór dobra, pomimo trudności.

Charakter
Każdy z nas podejmując decyzję musi zmierzyć się ze zwątpieniem, tym trudniejszym, im większa jest waga naszego postanowienia. Jednak jest jeden sposób na jego przezwyciężenie: niezłomny charakter. Zdania są podzielone: niektórzy uważają, że człowiek musi sie z nim urodzić, inni zaś, że charakter można ćwiczyć. Jednak najgorzej jest uznać, że niezłomność nie istnieje i przestać się starać.

Ministrant ma więcej okazji do ćwiczenia w sobie niezłomności, ale też potrzebuje więcej odwagi. Surowe warunki, w których musi sobie radzić – poranne wstawanie, dodatkowe obowiązki, nieustanne dawanie przykładu – wszystko to, pomaga mu w przezwyciężaniu samego siebie każdego dnia. Ministrant, który wzbudził w sobie odpowiedzialność i obowiązkowość, powoli uczy sie męstwa wykonując - w kościele i poza nim – to, czego żąda od niego jego Król.

Fundament
Wszystkie te starania byłyby jednak bezowocne, gdyby nie oparcie w osobie Króla, który wzmacnia nas w dążeniu do dobra i do osiągania cnót. Pismo Święte pełne jest opowieści o osobach, którym Najwyższy pomagał w zadaniach, jakie przed nimi stawiał. Bóg nigdy nie zostawia człowieka samego, zawsze jest przy nim. Dlatego, aby mężnie zwyciężać samego siebie i wszystkie przeciwności wystarczy poznać Jego wolę – ta została już dawno spisana na kartach Ewangelii. Wystarczy przeczytać, aby poznać zadania, jakie przed nami stawia Najwyższy. I słuchać na modlitwie…

Zastanów się
Drogi Ministrancie, czy mężnie wypełniasz Wolę Bożą, znosisz trudności i przeciwieństwa? Czy jesteś niezłomny w postanowieniu dobra? Czy nie ulegasz podszeptom ludzi, którym zależy bardziej na wygodzie niż rozsądku? Czy słuchasz tego, co mówi do Ciebie Król podczas liturgii i poza nią? I wreszcie, czy odważnie wyznajesz wiarę w swojego Króla, który się zbliża?

 

(...) odetchnął i wyszeptał: - Jeszcze tylko dwa tygodnie...

 

Tekst na IV niedzielę


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl