jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

Trudna ta wiara

Rozważanie na IV nd adwentu 2011

o. Remigiusz Langer OFM

Mówienie o wierze na różny sposób nam wychodzi. Niektórzy czynią to z większą swobodą, a inni czują się tym bardziej skrępowani. Ci ostatni kwitują czasem sprawę wyrażeniem, że wiara jest sprawą prywatną. Jednak istotą problemu jest fakt, że łatwiej przychodzi ludziom o wierze dyskutować (często nie o swojej) niż okazywać ją własnym czynem i słowem.

Brakuje nam dzisiaj, szczególnie ludziom młodym, odwagi ku temu, by czynić ze swojej wiary – o ile się ją posiada – cel, któremu wszystko inne podporządkowujemy. Coraz częściej dochodzi naszych uszu skarga na świat i warunki życia. Gonitwa za wszystkim oraz „parcie” na rozrywkę skutkują tym, że dzieje się coś wprost odwrotnego – to wiara jest podporządkowywana wszystkiemu, co nią nie jest. Co jest ważniejsze? Co można poświęcić w imię zabiegania za pracą, pieniądzem i zabawą? Czy na pewno wiara może stać się kartą przetargową w grze o cokolwiek?

Świetnie nam się dyskutuje o wierze innych. Wtedy języki, stymulowane ewoluującą mentalnością wchodzącego w wielki świat polskiego katolika, rozwiązują się do granic międzyludzkiej przyzwoitości. Przestaje nas interesować dobre imię drugiego. Okazuje się, że wiara jest żywa, wtedy gdy ją obserwujemy i „omawiamy” u innych. Czasem również prowadzimy tylko puste religioznawcze dysputy, które do wiary żywej nie prowadzą. Prawdziwa rozmowa o wierze to decyzja, by – podobnie jak Maryja – pozwolić Bogu wejść w moje życie i zmienić w nim dosłownie wszystko. Przekroczyć granicę niemożliwego.

W obliczu słów dzisiejszej Ewangelii „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych” warto uświadomić sobie, że droga wiary, to może coś zupełnie innego niż ja sobie wyobrażam. Niemożliwość związana z brakiem męża została przekroczona z inicjatywy Boga. Może i moje przekonanie o słuszności mojej wiary-niewiary musi zostać złamane przez interwencję Boga, by mogło narodzić się coś prawdziwszego?

Jezus wszedł w nasz ludzki świat zupełnie niespodziewanie i nie tak, jak człowiek mógłby to sobie wyobrażać. Pomimo że był zapowiadany, zjawił się niespodzianie. Podczas gdy świat spodziewał się tryumfalnego nastania Mesjasza-Wyzwoliciela, On przyszedł skryty w tajemnicy naszej codzienności – w człowieczeństwie. Choć była szansa powitać Go jak Króla, zamknięto przed Nim drzwi.

A może największą niemożliwością, której Bóg nie potrafi przeniknąć, a przez to począć z Ducha Świętego swojego dzieła, jest Twoja martwa albo na pół umarła wiara? Nabierz odwagi i pozwól Mu na odnowę. Tak jak to uczyniła Maryja, pozwalając Bogu przestawić wszystkie swoje plany i oczekiwania.


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl