jesteś tu: Duszpasterstwo Ministrantów > Artykuły

Posprzątasz w końcu swoją drogę?

Rozważanie na III nd adwentu 2011

o. Remigiusz Langer OFM

Cóż mi po Janie Chrzcicielu? Biegał po pustyni w dziwnych fatałaszkach, nurzał ludzi w wodach rzeki Jordan a wielu się z niego naśmiewało. Na domiar wszystkiego żył w niepamiętnych już czasach, bardzo odległych. A jednak liturgia Słowa również w III „różową” niedzielę Adwentu stawia nam tego człowieka przed oczy. Pomimo naszych pierwszych (i błędnych) skojarzeń o Janie, musiał on być kimś naprawdę cenionym i wielkim, skoro wysłannicy faryzeuszy podejrzewali go, że jest Mesjaszem, Eliaszem, jednym z proroków. Jego wyjątkowość potwierdził sam Jezus, kiedy powiedział, że „między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” . On jednak tym przypuszczeniom zaprzecza. W Ewangelii stawia się jako drogowskaz w stronę Światłości:„Jam głos wołającego na pustyni”, a ewangelista Jan dodaje: „Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością”.

Oczywiście, można pozostać na najłatwiejszym level’u w interpretacji tego fragmentu czyli poprzestać na etapie trzymającego się całości pięknego mówienia o Janie. Słowo Boże jednak prowokuje do czegoś więcej. Jan się narodził, żył i swoją misję spełnił. Wołał, chrzcił i wskazał na Mesjasza. Oddał swoich uczniów Jezusowi, a na końcu zginął śmiercią męczeńską. Zniknął, ale z pewnością dumny był ze swojego życia. A ja?

Co w moim codziennym życiu jest echem słów Jana Chrzciciela, aby prostować drogi dla Pana? Spójrz na swoje życie, wszystkie swoje aktywności i to co do tej pory już zrobiłeś. Spójrz na to i zastanów się, czy na serio jest to budowaniem lub czyszczeniem drogi, po której miałby przechodzić w Twoim życiu Jezus? Tylko nie rób tego za czas jakiś, ale teraz, w tej chwili. Nie mów sobie: „Zostawię sobie te refleksje na czas stosowniejszy, który pewnie kiedyś nadejdzie. Może w przyszłym semestrze, może za rok”.
Jan swoje zadanie spełnił doskonale, przygotował teren. Zaświadczył o Większym, który po nim przyszedł. I faktycznie Jezus się narodził, nauczał, umarł, zmartwychwstał, wstąpił do nieba… a wielu o tym nie wie albo nie chce wiedzieć. Niektórzy oczekują go na jakiś inny, swój sposób. Nie szukaj innych dróg dla Boga, innych sposobów poznania Mesjasza, jak te które już są w Tobie, w środku. Może zaśmiecone złem, smrodem grzechu, ułudą pychy i egoizmu. To są te ścieżki, po których chce przychodzić do Ciebie Jezus. Zrobisz coś z nimi?


© A.D. 2003-2013 Redakcja ministranci.archidiecezja.katowice.pl